W skrócie
- Michael Pachter przewiduje, że rosnące koszty produkcji elektroniki doprowadzą do porzucenia tradycyjnych konsol na rzecz strumieniowania gier.
- Obecne rozwiązania chmurowe, takie jak PlayStation Plus Premium, napotykają na problemy techniczne i ograniczenia w dostępie dla użytkowników ze słabszym internetem.
- Odbiorcy nadal preferują fizyczne konsole i gry, a poprzednie prognozy Pachtera dotyczące upadku tych urządzeń nie sprawdziły się.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Drogi sprzęt i odważna wizja
Najtańsza wersja PlayStation 5 kosztuje obecnie sześćset dolarów (około 2400 złotych), a specjaliści spodziewają się dalszych podwyżek. Michael Pachter z firmy Wedbush Securities uważa, że barierą dla konsumentów stanie się wkrótce wysoka cena układów scalonych. Według jego szacunków za kolejną maszynkę od Sony zapłacimy nawet tysiąc dolarów (około 4000 złotych). W efekcie wielu klientów zwyczajnie zrezygnuje z zakupu tradycyjnego sprzętu pod telewizor.
Ekspert przedstawił swoją diagnozę w najnowszym odcinku autorskiego programu na YouTubie, w którym prowadzi serię pytań i odpowiedzi. Analityk odniósł się bezpośrednio do drożejących podzespołów. Pachter ujął to następująco:
Wierzę, że ceny będą nadal rosły, a rozwiązaniem tego problemu jest pozbycie się konsol i przejście na strumieniowanie gier na telewizorze.
Chwilę później dodał, że ktoś ostatecznie opracuje sposób na uruchamianie tytułów konsolowych bez samej konsoli, a gracze przywykną do tej wygody.
Ograniczenia techniczne na drodze do chmury
Sony już teraz bada grunt pod podobne rozwiązania, udostępniając subskrybentom usługę PlayStation Plus Premium. Dzięki niej abonenci odbierają obraz z serwerów na telewizorze lub za pomocą akcesorium PlayStation Portal. Sprawdza się to w przypadku spokojniejszych produkcji fabularnych, jednak dynamiczne strzelanki sieciowe wciąż cierpią na zauważalne opóźnienia. Wymiana danych na linii serwer-gracz wymaga stabilnego łącza, tym samym miliony osób z gorszym dostępem do sieci pozostają wykluczone z tej formy cyfrowej rozrywki.
Utrzymanie infrastruktury sieciowej pochłania krocie. Firmy technologiczne muszą budować wielkie centra danych, opłacać rachunki za prąd i dbać o chłodzenie tysięcy procesorów obciążonych ciągłą pracą. Przeniesienie całego ciężaru obliczeniowego z domów klientów na barki korporacji wydaje się ryzykownym posunięciem biznesowym. Ostatecznie rachunek za prąd i serwery i tak spadnie na abonentów w postaci drogich miesięcznych subskrypcji.
Historia nietrafionych prognoz
Analityk ma na swoim koncie długą listę chybionych proroctw dotyczących rynku gier wideo. Sam zresztą przyznaje bez wahania, że upadek tradycyjnych konsol zapowiada nieprzerwanie od ponad dziesięciu lat, a jak dotąd rzeczywistość brutalnie weryfikuje jego tezy. Odbiorcy nadal preferują fizyczne przedmioty, natomiast wydawcy wciąż zarabiają duże kwoty na sprzedaży pudełkowych wydań gier.
Gracze żywiołowo zareagowali na wizję porzucenia domowego sprzętu. Większość komentujących odrzuca pomysł pełnego przejścia na strumieniowanie ze względu na chęć posiadania gier na własność oraz obawy o jakość połączenia sieciowego. Własna konsola daje niezależność od dostawców internetu, dzięki czemu awaria serwerów po stronie producenta nie blokuje dostępu do zakupionej biblioteki tytułów. Zależność od zewnętrznej infrastruktury stwarza zbyt duże ryzyko utraty kontroli nad cyfrowymi zakupami.
Prognozowany skok cenowy nadchodzących urządzeń do grania wywołuje dyskusję o przyspieszeniu rozwoju usług chmurowych. Zgodnie z przewidywaniami Pachtera to właśnie rosnące koszty produkcji elektroniki mają zmusić klientów do rezygnacji z fizycznych urządzeń w nadchodzących latach.
Czy wiesz, że...
Michael Pachter w 2009 roku ogłosił, że siódma generacja konsol będzie ostatnią w historii. Obecnie rynek powoli przygotowuje się do nadejścia dziesiątej generacji sprzętu do grania.
