Szacowany czas czytania: 03:07
Niestety finał był pamiętny nie za sprawą pięknej jazdy na torze, a skandalu do którego doszło w wyniku decyzji toruńskich działaczy. Wtedy tuż przed meczem podjęto decyzję, że zespół ma wracać do Torunia i nie jechać w spotkaniu finałowym.
Jan Ząbik, legenda toruńskiego żużla, wrócił w podcaście do tamtych dni.
Właściwie to nie Karkosik zrobił, tylko ten jego przy… Jak zwał tak zwał. Mówię, Sławek, nie odbieraj telefonu. Mnie on może skoczyć wiesz gdzie. Zgłoszę drużynę, pojedziemy fajne zawody i nie odbieraj telefonu. Dał mi torbę i szedłem z nią do biura zgłosić. On odebrał ten telefon i usłyszał: „To was wszystkich zwolnię, a zawodników zawieszę”. No i stało się. Sławek się wystraszył. Dzwoniłem do Karkosika, jednego drugiego i nic nie szło zrobić.
Jaka była historia tamtego finału?
Dzień przed finałowym rewanżem odbyło się Grand Prix w Sztokholmie. Tam groźnie upadł Tomasz Gollob, który doznał złamania kręgosłupa. Oczywiście nie był zdolny do jazdy. Obrażeń było więcej i polski żużlowiec nie dałby rady pojechać w tym spotkaniu, a był bardzo ważnym ogniwem toruńskiego składu. Za Golloba nie można było zastosować „ZZ”, więc w klubie mieli twardy orzech do zgryzienia.
W awizowanym składzie Gollob się znalazł, co było ewidentnie tylko zagraniem taktycznym. Absencja legendy polskiego żużla stała się ogniwem zapalnym dla tego, co wydarzyło się potem. Jak się okazało, torunianie odmówili startu w zawodach. Powód? Unibax chciał przełożyć mecz, aby pojechać w pełnym składzie, na co nie zgodził się Falubaz (nie musiał się zgadzać). Według zielonogórzan, Sławomir Kryjom zadzwonił w tej sprawie o 14:30 w dzień meczu, a powinien to zrobić do godziny 20:00 w dniu poprzedzającym spotkanie.
– W związku z brakiem zgody na przełożenie spotkania, tak aby zespoły mogły pojechać w optymalnych składach, drużyna KS Unibax Toruń podjęła decyzję o nieprzystąpieniu do meczu w dniu 22.09.2013 r.
– mogliśmy przeczytać w oświadczeniu przesłanym do jury zawodów przez ówczesnego menedżera zespołu, Sławomira Kryjoma.
W obliczu tych wydarzeń, sędzia Krzysztof Meyze zaordynował walkower i w całym dwumeczu padł wynik 83:46. Mieliśmy do czynienia ze skandalem, który pokazywały nawet ogólnopolskie telewizje. Trwała dyskusja czy żużlowcy wracają do Torunia, czy jednak z powrotem jadą do Zielonej Góry. Ostatecznie po godzinie 17, co pokazały kamery wielu telewizji, opuścili obiekt Falubazu. Duże zamieszanie, które odbiło się szerokim echem w całym sportowym środowisku. Przez lata „Aniołom” przy każdej okazji wypominano właśnie ten dzień i „ucieczkę z finału”.
Unibax został za tę „akcję” surowo ukarany. Po apelacji klub łącznie miał do zapłacenia ponad milion złotych kary na rzecz Ekstraligi i Falubazu. Oprócz tego sezon 2014 drużyna rozpoczynała z ośmioma ujemnymi punktami. Ukarany został także Sławomir Kryjom, który był zawieszony na dwa lata i miał zakaz wstępu do parku maszyn w dowolnych zawodach żużlowych organizowanych na terenie Polski w ciągu 16 miesięcy.
Pięć lat temu w rozmowie z Interią Sławomir Kryjom mówił o tamtym dniu.
– Myślę, że zapłaciłem za to ogromną cenę. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak wielka, natomiast liczyłem się z konsekwencjami, które mnie spotkają. Powołaliśmy się na zapis regulaminowy dotyczący walkowera. Rzuciliśmy ręcznik, a o tym dowiedziałem się 1,5 godziny przed meczem. Dostałem telefon od członka rady nadzorczej z Torunia – powiedział: Sławek, tego meczu nie jedziemy. Wracajcie do domu
Czytaj też pozostałe wiadomości:
- Inwestycja życia zwycięzcy You Can Dance. Artur Cieciórski buduje wielkie centrum akrobacji
- Toruński Kalejdoskop o Festiwalu NADA. Mateusz Świeczak: „Mam nadzieję, że będziemy się rozrastać”
- Jasiek Mela w Chełmży: „Jestem szczęściarzem, bo od zawsze spotykam wspaniałych ludzi”
- Adrian Miedziński oficjalnie pożegnał się z kibicami na Motoarenie. „Wrażenia nie do opisania”
- Rondo prof. Jana Hanasza w Toruniu – upamiętnienie wybitnego naukowca
- Małgorzata Jarocka-Krzemkowska w Radiu GRA: „Czad to nie jest zagrożenie sezonowe”
- To nie wyglądało dobrze. Wypadek Kawczyńskiego w Zielonej Górze
