VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-borowski-do-wiezienia-czyli-o-wojnach-politykow-ze-slowami,nId,23319246

⇱ Adam Borowski skazany. To walka polityków ze słowami [OPINIA] - Wydarzenia w INTERIA.PL




Adam Borowski, jeden z bohaterów solidarnościowego podziemia, ma iść do więzienia za słowa o Romanie Giertychu, Borowski ma 71 lat, jest chory na raka, sądowi rejonowemu na warszawskiej Woli to nie przeszkadza.

Obrońcy tego werdyktu powtarzają, że ma przesiedzieć pół roku nie za samą wypowiedź, a za odmowę przeproszenia polityka KO i wieloletniego adwokata Donalda Tuska, co wcześniej zostało Borowskiemu nakazane. Trudno tu jednak dostrzec różnicę. Mamy zasadnicze pytanie, czy jakiekolwiek słowa powinny prowadzić kogokolwiek do więziennej celi.



Adam Borowski skazany. Test Giertycha działa


Rzecz dotyczy tak zwanej afery Polnordu. W kilku miejscach, m.in. w Telewizji Republika, Borowski, szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" powiedział, że poseł Giertych jako adwokat współpracował z przestępcami.

Zapewniał nie tylko taką tarczę prawną, ale tutaj dawał swoich znajomych, godził się na to, żeby jego znajomi byli tymi słupami

To słowa dawnego opozycjonisty z czasów, kiedy za udział w opozycji płaciło się więzieniem.

Giertych miał być sądzony w związku z tą aferą, unikał prokuratury, przenosząc się do Włoch. Osłonił go najpierw wybór na posła, dając mu immunitet, a potem kontrolowana przez obecną władzę prokuratura, umarzając sprawę jego udziału w procederze wyprowadzania pieniędzy z Polnordu. O tym, że jest w tym oczywista patologia, mówiły lub pisały dziesiątki osób. Dziennikarz Leszek Kraskowski opisał precyzyjnie cały ten mechanizm deklarując, że gotów jest iść do więzienia za twierdzenie, że Giertych brał udział w przestępstwie. Czy jakakolwiek decyzja prokuratury może taką dyskusję definitywnie zamknąć?

Adwokat Giertych wybrał sobie Borowskiego. Sądzenie za zniesławienie odbywa się na wniosek prywatny, chociaż potem z udziałem prokuratury, czyli państwa. Dlaczego wybrał akurat jego? Może dlatego, że skazanie starszego człowieka w kiepskim stanie zdrowia miało innych przestraszyć. Była to więc swoista "testowa sprawa", mająca postawić tamę wszelkim oskarżeniom wobec Giertycha.



Zobacz również:


Tak naprawdę stała się ona testem na dowiedzenie innej tezy. Oto w obronie Borowskiego stanęła, co chwalebne i rzadkie, grupa jego dawnych kolegów z solidarnościowej opozycji, dziś po zupełnie innej stronie barykady niż Borowski, czasem jak Władysław Frasyniuk w fundamentalnej wojnie z PiS. Jednym z sygnatariuszy tego protestu był Paweł Kasprzak, założyciel Obywateli RP, organizator niezliczonych protestów ulicznych przeciw prawicowej władzy.

Komentując własny protest, Kasprzak napisał, że zgadza się z poglądem Borowskiego na temat sprawy Giertycha. Tym samym oskarżył Tuskową prokuraturę o krycie patologii. Ale Kasprzak napisał coś jeszcze. Przypomniał, że on sam stawiał podobne zarzuty choćby Jarosławowi Kaczyńskiemu w związku z "aferą dwóch wież". Przecież nie było żadnego wyroku w tej sprawie.

Adam Borowoski. Wojna prawników z prawicą trwa od lat


AntyPiS-owski aktywista dotknął sedna sprawy. Każdego dnia ktoś oskarża w Polsce kogoś bez podstawy w postaci wyroku, uznającego tego kogoś za sprawcę przestępstwa. Sam Giertych to istny weteran takich insynuacji. Prawie nikogo się za to nie skazuje. Ale, jak widać, jeśli już ktoś może zostać skazany, to ludzie prawicy.



Po 2023 roku, kiedy ekipa Donalda Tuska przejęła prokuraturę, prawdopodobieństwo takiego skazania jest nawet większe. Były marszałek Senatu Grodzki jest bezkarny, ale skazuje się dziennikarza Tomasza Duklanowskiego, który pisał o przyjmowaniu przez niego łapówek. Chodzi zresztą nie tylko za zniesławienie - przypomnijmy jak policja i prokuratura rzuciła się wyłapywać sprawców "gróźb karalnych" wobec Jerzego Owsiaka. Skazano emerytkę. Każdego dnia ktoś grozi w necie choćby prezydentowi RP. Może być pewien swojej bezkarności.

Zobacz również:


Miała być więc sprawa testowa i jest - wykazuje stronniczość prokuratury i sądów. Jeśli sędziowie nie chcieli nawet zaczekać na zbadanie Borowskiego, mające sprawdzić jego stan zdrowia (na co godził się prokurator), o czym my w ogóle rozmawiamy? Nie wiem, czy są na to jakieś lekarstwa. Wojna między prawnikami i prawicą trwa od lat.

Ale nie dziwcie się, że PiS przy władzy próbuje gmerać przy sędziowskich personaliach. Choć pytanie, czy nie nazbyt pochopnie podjął z tym środowiskiem wojnę. W Polsce obrona sędziowskiej niezawisłości przed politykami to dziś obrona kuriozalnych, stronniczych wyroków i politycznych zaangażowań wielu, choć nie wszystkich, sędziów. Kiedy zaś minister Waldemar Żurek stworzył mechanizm ręcznego sterowania sędziowskimi składami, ta niezawisłość to kamuflaż dla politycznej jednostronności.



Sprawa Adama Borowskiego. Walka ze słowami trwa


Co powiedziawszy przypomnę o innym aspekcie tej historii. Media od lat nawoływały do skasowania artykułu 212 kodeksu karnego, który nakazuje państwu walkę ze zniesławieniem, chociaż można by powierzyć to sądom i procedurom cywilnym. Pisały o tym czasem i prawicowe gazety. Przestały jednak pisać, kiedy okazało się, że PiS nie zamierza nic z tym zrobić. Bo czuje się bezpieczniej, kiedy przynajmniej w teorii może nękać prokuraturą jakiegoś swojego krytyka.

Dziś PiS-owska opozycja narzeka, i słusznie, na nadmierną opresyjność wymiaru sprawiedliwości. Ale sami pomogliście w uzbrojeniu ludzi ministra Żurka w odpowiednie narzędzia. Czasem nawet je dodatkowo zaostrzyliście poszerzając np. możliwość stosowania aresztu tymczasowego.

Zarazem obecna ekipa z artykułu 212. także nie zamierza rezygnować. Minister Żurek wyraził ubolewanie, że skazuje się na więzienie (do roku) za same wypowiedzi. Przecież gdyby Donald Tusk zdecydował o wykreśleniu tego artykułu z Kodeksu karnego, stałoby się to w pięć minut. Ta koalicyjna większość uchwali wszystko, czego Tusk z Żurkiem sobie zażyczą. Chcecie mieć bat na opornych, tak jak chciała władza poprzednia. W waszych rękach jest on nawet bardziej skuteczny.



Co więcej, w tej samej wypowiedzi Żurek zapowiedział stworzenie prokuratorskiej struktury systematycznie i planowo walczącej z "mową nienawiści". Ma się to dziać bez ustawowego upoważnienia, bo ustawę prezydent Duda skutecznie zablokował. Ale nawet ważniejsze jest to, że państwo jeszcze gorliwiej będzie używało aparatu represji w walce ze słowami, które jej się nie podobają. Akurat nie w kwestii zniesławienia, ale "mowa nienawiści" to pojęcie nawet bardziej kontrowersyjne, uwikłane w rozmaite spory ideologiczne.

Piszę o odpowiedzialności obozów politycznych, co nie znaczy, że nie solidaryzuję się z panem Adamem Borowskim. Ze zdumieniem słuchałem, jak poseł Tomasz Trela z Lewicy zapowiada, że w więzieniu zrobią Borowskiego mniej hardym. Nigdy nie widziałem Treli mówiącego o czymkolwiek innym, poza inwektywami na swoich przeciwników politycznych, zwykle knajackim językiem.

Ale w tym przypadku przypomniał mi się język propagandzistów stanu wojennego. Oni też "wychowywali" Polaków. Obiecywałem nikogo tu nie atakować personalnie, ale nasuwa się pytanie, kiedy tacy ludzie jak poseł Trela zdominowali polityczny przekaz.



Zapewne koalicja pociesza się, że prezydent Karol Nawrocki ułaskawi Borowskiego i problem zniknie. Pomyślcie jednak, jak by się ta historia skończyła, gdyby głową państwa został Rafał Trzaskowski.

Piotr Zaremba


Przydacz w "Graffiti" po spotkaniu Nawrockiego z Orbanem: Sikorski i Tusk mają problemPolsat News