VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-niech-sie-pan-redaktor-ogarnie-oburzenie-prezydenta-i-oburze,nId,23317188

⇱ Karol Nawrocki i jego "kibolski protokół". Świetlik: Łatwo popaść w negatywny stereotyp - Wydarzenia w INTERIA.PL




Liczy się kontekst i proponuję przyjrzeć się temu trochę, bo kontekstem są emocje, a to one budują dzisiejszą politykę. Karol Nawrocki na konferencji zawrócił i zapytał: "gdzie ten pan redaktor?". Potem ostrym tonem zapytał dziennikarza, czy nie słuchał konferencji, podczas której mówił o swoim stosunku do Putina, którego uważa za zbrodniarza.

Ale zostawmy na moment na boku Putina - powszechne oburzenie akurat nie jego w tej sprawie dotyczyło. Dotyczyło tego, że, jak ogłosiło rozliczne grono komentatorskie, prezydent wykazał wobec dziennikarza agresję, "włączył mu się kibolski protokół" i tak dalej. Z drugiej strony mieliśmy aprobatę.



Czy w "niech pan redaktor się ogarnie" Karola Nawrockiego była agresja, groźba, coś, co się w polskiej polityce nie zdarza? Ja tego nie zobaczyłem, ale inni zobaczyli. Dlaczego? Wszystko to jest przefiltrowane przez nasze, tak zwane eufemistycznie "wrażliwości", czyli poglądy i sympatie bądź zawodowe lub towarzyskie punkty odniesienia. Udawanie, że tak nie jest, to szczyt hipokryzji, a żeby to zobaczyć, popuśćmy trochę wodzy wyobraźni.

A gdyby to był Trzaskowski...


Wyobraźmy więc sobie, że prezydentem jest Rafał Trzaskowski, a pytanie zadawał dziennikarz medium kojarzonego z sympatykami prawicy. I wyobraźmy sobie, że to Rafał Trzaskowski wykonuje ten sam protokół, który wykonał Karol Nawrocki.

Jakie byłyby komentarze wszystkich, co do jednego, komentatorów, którzy oburzali się "przemocowością" prezydenta Nawrockiego? Pialiby z zachwytu nad stanowczością głowy państwa i oburzeniem na impertynencję "pracownika mediów". Warto i tu dodać, że, by uniknąć niewygodnych sytuacji, mediów krytycznych wobec Rafała Trzaskowskiego przez długi czas nie wpuszczano na jego wiece podczas kampanii wyborczej.



Dopiero fakt, że show robiony przez wspomniane media przed miejscami spotkań zaczął bardziej przebijać się niż same spotkania, a także wątpliwości prawne (prawo prasowe i ustawa o dostępie do informacji publicznej), sprawiły, że na ostatniej prostej kandydat bardziej otworzył się na media.

Nie oszukujmy się więc, cała reakcja na zachowanie Karola Nawrockiego wynikała z filtra, przez jaki prezydent jest postrzegany. Z jednej strony jego autentycznej boksersko-kibicowskiej przeszłości, z drugiej propagandowego obrazu gangstera budowanego przez Donalda Tuska. Nic dziwnego, że w poniedziałek premier też dał swoim sygnał do ataku, zupełnie przechodząc luźno nad faktem, że on w swoim czasie groził nieprzyjaznym mu reporterom procesami karnymi.

Sytuację tę łatwo wpisać po prostu w negatywny stereotyp, którym obudowano prezydenta. Gdyby to była większość innych polityków, nawet któryś z PiS-owców: Czarnek, Morawiecki, Kaczyński, nikt by sprawy tak nie przeżywał.

A gdyby to był Kwaśniewski?


Jednak gwoli uczciwości - także piszącego poniższe słowa - zróbmy to ćwiczenie jeszcze raz. Niechby był to Aleksander Kwaśniewski i jakiś młody reporter. Czy byłbym tak litościwy? Pewnie nie widziałbym w tym "przemocowości", bez przesady, ale widziałbym aroganckiego byłego aparatczyka komunistycznego.



W przypadku Bronisława Komorowskiego zobaczyłbym bufonadę i śmieszność, a w przypadku Karola Nawrockiego jego szybkie "wyjaśnienie sytuacji" mi się spodobało.

Nie zmienia to faktu, że tu sprawy poszły, jak zawsze ostatnio, za daleko. Odbiór tej sytuacji, z towarzyszącym jej "oburzeniem moralnym", czyli ulubionym sposobem recepcji polityki przez prorządowy komentariat i jego odbiorców, uważam za kuriozalny.

Ostrą, ale nie jakąś szczególnie ostrzejszą niż wiele innych zachowań, a na pewno od wielu bardziej kulturalną, reakcję prezydenta jedni celowo, inni nie, wpisali w jego negatywny wizerunek. Projekcję, która jest modelowym przykładem przemysłu nienawiści, hejtu i aktywnej działalności wpływających na algorytmy farm trolli.

Obraz groźnego bandyty i "ćpuna" (to niestety cytat także z polityków rządzących), którym Karol Nawrocki nie jest. Ja bym się w ten sposób nie bawił. Bo w czasach rosnącego znaczenia mediów społecznościowych, wszechobecnych algorytmów i coraz większego oderwania emocji generowanych w sieci od rzeczywistych sytuacji, których dotyczą, może to spotkać każdego. Na pewno w mniejszej skali, ale i poziom odporności jest z reguły niższy niż u Karola Nawrockiego.



Niestety, z perspektywy dużej części komentatorów sprawa ta ma jeszcze jedną zaletę. Łatwo ją skomentować, oburzyć się (lub pochwalić) albo okazać solidarność udręczonemu reporterowi. To dużo mniej pracochłonne i wymagające mniejszych kwalifikacji niż zajmowanie się tym, co było treścią konferencji.

Wiktor Świetlik


Nawrocki dostał niewygodne pytanie. "Pan redaktor się ogarnie"Polsat NewsPolsat News