VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-populizm-na-pelnym-baku,nId,23321039

⇱ Wojna w Iranie. Ceny paliw mogą nie wrócić do normy, Donald Tusk uprawia popilizm - Wydarzenia w INTERIA.PL




Donald Tusk jest wrażliwy na ceny benzyny. W czerwcu 2022 roku zapowiedział, że gdyby znów został premierem, następnego dnia paliwo na stacjach kosztowałoby 5,19 zł. Gdy powiedziało się "A", trzeba powiedzieć "B". Podobnie gdy składa się populistyczne obietnice bez pokrycia.

Czy obniżenie cen na stacjach o złoty z hakiem kosztem za ponad pięć miliardów ma sens? Nie ma żadnego.

Wojna w Iranie. Cena ropy może nie wrócić do normy


Ceny i tak wzrosną, jeśli cena za baryłkę ropy na rynkach światowych pójdzie w górę. Deficyt budżetowy jest rekordowy. Perspektywy szybkiego powrotu do względnej normalności na rynku paliw są niepewne. Rząd powinien zachować instrumenty działania na czasy naprawdę trudne zamiast wystrzelać się z całej amunicji już na początku.



Już dziś Iran zarabia znacznie więcej na eksporcie ropy niż przed rozpoczęciem wojny

Jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana, to już nie spekulacja na dostępnej ropie, ale malejąca podaż produktu spowoduje wzrost cen i wymusi ograniczenie konsumpcji. Po prostu nie będzie fizycznie ropy, a zapasy się skończą. Ponieważ to kraje Azji Wschodniej są najbardziej uzależnione od ropy z Bliskiego Wschodu a rynek ropy jest globalny, ceny zaczną rosnąć, jeszcze zanim problem dotknie bezpośrednio Unii Europejskiej, do której ostatnie tankowce z Zatoki Perskiej sprzed wybuchu konfliktu dopłyną w pierwszej połowie kwietnia.

Rząd założył, że trzy miesiące obniżania cen wystarczą. Tymczasem ceny nie muszą wrócić do normy, nawet po względnej stabilizacji konfliktu czy formalnym zawieszeniu broni. Z biegiem czasu wojna będzie coraz bardziej kosztowna dla USA i w związku z tym przeciąganie jej przez zamknięcie cieśniny Ormuz jest dla Iranu bardzo skutecznym środkiem nacisku. Dużo mocniejszym niż jakikolwiek mechanizm dostępny w czasach pokoju, choćby podczas negocjacji o ograniczeniu programu nuklearnego. Już dziś Iran zarabia znacznie więcej na eksporcie ropy niż przed rozpoczęciem wojny.



Donald Tusk ogłosił obniżenie cen paliw. To niebezpieczny precedens


Również poziom interwencji państwa, jak na sytuację niekwalifikującą się jako stan wyjątkowy, jest daleko idącą ingerencją, tworzącą niebezpieczny precedens i nacisk na interwencję rządu za każdym razem, gdy nastąpi wahanie cen. Już dziś kandydat PiS na premiera (pytanie czy nie malowanego) Przemysław Czarnek wzywał do obniżenia VAT-u na żywność. Kto bogatemu zabroni? Opozycja ma nieskończenie wielki worek z pieniędzmi: to środki, których rząd nie może uruchomić.

Mechanizmy kontroli cen - cena maksymalna pod nadzorem urzędów skarbowych, która ma zmniejszyć marże koncernów paliwowych, może mieć fatalny wpływ na mniejsze stacje, które mogą przestać być konkurencyjne wobec gigantów, robiących zakupy z wyprzedzeniem i posiadających dzięki temu możliwość większej stabilizacji cen.

Pytanie też czy mechanizmy kontrolne zadziałają, bo z tym akurat w Polsce często jest problem. I czy spodziewać się urzędników jeżdżących po stacjach i sprawdzających ceny? Budzi to jak najgorsze historyczne skojarzenia.



Zobacz również:


Zamiast podejmować doraźne działania zorientowane na taktyczny sukces i kilka dni medialnej przewagi rząd powinien skalkulować, jakie scenariusze realnie niebezpieczne dla Polski mogą zmaterializować się w najbliższym czasie. Wojna w Iranie wytwarza destabilizację, która może spowodować globalny kryzys ekonomiczny, dalsze konflikty zbrojne czy przejściowe niedobory paliwa - i już teraz trzeba być na tę sytuację przygotowanym. Rok 1973, kolejki na stacjach benzynowych w USA i późniejsza stagflacja, w zasadzie aż do początku lat 80., powinny być tu przestrogą.

Jedyna droga na przyszłość


Rysujący się kryzys paliwowy jest bardzo mocnym argumentem za strategicznym postawieniem na energię odnawialną i uniezależnienie się od paliw kopalnych, których Polska nie produkuje. Wychwalane przez prawicę domorosłe wydobycie węgla jest drogie i zupełnie nieopłacalne, węgiel też sprowadzamy z zagranicy, do niedawna w znacznej mierze z Rosji.

Widać, że prorosyjscy aktywiści podnoszą głowy, głosząc potrzebę zwrotu w kierunku Moskwy i współpracy energetycznej z Gazpromem, zapominając chyba, jaki dyktat prowadziło to państwo wobec Polski z pozycji faktycznego monopolisty. Orlen i inne firmy energetyczne powinny z jeszcze większą intensywnością inwestować w energię odnawialną, z tymczasową opcją dywersyfikacji źródeł dostaw gazu skroplonego, który będzie wciąż potrzebny przez najbliższą dekadę jako paliwo przejściowe.



Żeby mieć tanią energię i jednocześnie bezpieczeństwo polskie firmy, nie tylko publiczne, muszą mieć możliwość inwestowania w energetykę odnawialną. Rozproszenie możliwości generacji energii i uniezależnienie od paliw kopalnych jest dla Polski jedyną drogą na przyszłość. A brak smogu wyjątkowo pożądanym skutkiem ubocznym.

W tym procesie polityka unijna i ogromne środki, jakie Polska ma do dyspozycji z systemu handlu emisjami (ETS), są naszymi sojusznikami a nie przeciwnikami. PiS i reszta opozycji nie potrafi tego zrozumieć, bo zapatrzona jest w epokę węgla, pary i spalin, która powoli odchodzi w przeszłość. Niestety również polityka rządu od niezależności energetycznej nas oddala. Zamiast mówić własnym silnym głosem w sprawie energetyki KO małpuje politykę PiS-u, bez porównywalnych zasobów, przy znacznie większym długu i deficycie, z niebezpiecznymi perspektywami na nieodległą przyszłość.

Oby świąteczne śniadanie nie smakowało w tym roku paloną benzyną.

Leszek Jażdżewski


"Chcieliśmy dać wyraz". Głosował inaczej niż reszta PiS. Teraz Szczucki wyjaśniaPolsat NewsPolsat News