VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-zloto-nbp-na-wojne-z-rosja-czy-na-wojne-z-bruksela,nId,22616423

⇱ Program SAFE. "Weto prezydenta fundamentem nowej koalicji na prawicy" - Wydarzenia w INTERIA.PL




Celem tej wojny - jak zwykle krajowym, wewnętrznym, partyjnym - będzie zbudowanie koalicji PiS z Konfederacją i Koroną Grzegorza Brauna. Koalicji opartej na eurosceptycyzmie (bo inne elementy programu różnią przyszłych koalicjantów). Będzie to w dodatku eurosceptycyzm tak radykalny, że od polexitu nie będzie nas już dzieliło nic. SAFE jest bowiem najmniej "lewacką" ze wszystkich unijnych polityk. Odpowiada na wieloletnie apele prawicy o militarne wzmocnienie Europy, o przebudzenie się Unii z "drzemki końca historii", o zbudowanie siły, która zniechęci Rosję do dalszej ekspansji na kontynencie.



Jeśli PiS, czyli do tej pory najmniej antyunijna ze wszystkich polskich prawic, odrzuca SAFE, to nie ma już dla prawicy żadnego powodu, abyśmy pozostali w Unii. Każda inna unijna polityka (Zielony Ład, cała polityka gospodarcza i cała agenda kulturowa UE) jest bowiem bardziej "lewacka" od SAFE. W ten sposób Kaczyński likwiduje kluczową ideową różnicę pomiędzy PiS a Konfederacją i Braunem.

Buduje realną platformę przyszłej koalicji trzech polskich prawic. PiS może się z Konfederacją różnić w polityce socjalnej, może się nie odnajdywać w antysemityzmie Brauna, jednak "koalicja będzie konieczna", gdyż tylko PiS, Konfederacja i Braun będą mogli ocalić polskie państwo przed "dyktatem Unii". A ojcem chrzestnym tej koalicji zostanie prezydent Karol Nawrocki - o ile zawetuje SAFE.

Zobacz również:


Dlaczego SAFE jest złe


Jak zgadzają się niemal wszyscy ekonomiści, koszty i warunki spłaty pożyczki oferowanej Polsce w ramach SAFE byłyby nieporównanie lepsze od kosztów i warunków dalszego zwiększania zadłużenia Polski na wydatki obronne poprzez sprzedaż naszych obligacji dłużnych.



Prawica przedstawiła dwa argumenty przeciwko SAFE. Pierwszym jest warunkowość wypłaty europejskich środków. Wielu polskich komentatorów tłumaczy nieufność Kaczyńskiego wobec SAFE "traumą, jaką było dla PiS zablokowanie przez Unię pieniędzy z KPO za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy".

Owo "zablokowanie" nie było jednak do końca prawdą. Premier Mateusz Morawiecki i minister ds. europejskich Konrad Szymański skutecznie wynegocjowali z Komisją Europejską (budując przy tej okazji dobre relacje z Ursulą von der Leyen i niemiecką chadecją) "kamienia milowe" mające pozwolić na wypłatę miliardów z KPO już rządowi Zjednoczonej Prawicy. Jedynym istotnym warunkiem było wprowadzenie zupełnie kosmetycznych zmian w ustawach o sądownictwie.

Ten proces został zablokowany nie przez Komisję Europejską, ale przez ostry wewnętrzny spór w obozie Zjednoczonej Prawicy. Prezydent Andrzej Duda nie zgodził się na uszczuplenia swojej "władzy nad sędziami", a Zbigniew Ziobro przedstawił się prawicy jako "obrońca polskiej suwerenności przed miękiszonem Morawieckim".



Kaczyński stanął ostatecznie po stronie prawego skrzydła własnego obozu, pozostawiając Morawieckiego i Szymańskiego bez poparcia. W ten sposób sam rządzący obóz zablokował kompromis z Unią, a blokada pieniędzy z KPO stała się jednym z głównych argumentów opozycji na rzecz odsunięcia prawicy od władzy w wyborach 2023 roku.

Drugim (podsuflowanym przez administrację Donalda Trumpa) argumentem przeciwko SAFE były preferencje w wykorzystaniu pieniędzy z tego programu na zakupy uzbrojenia w firmach z UE. Dla Polski jest to jednak atut, a nie przeszkoda. Większa część tych pieniędzy trafi do polskich firm zbrojeniowych (które w oczywisty sposób są także "unijne"). Jednocześnie kontynuowalibyśmy zakupy amerykańskiego sprzętu z własnego budżetu. SAFE gwarantuje jedynie, że cały polski budżet obronny nie trafi do firm z USA czy Korei Południowej.

SAFE to "Polska pod niemieckim butem"?


Jarosław Kaczyński zradykalizował antyunijny język i jeszcze w czasie prac nad ostatecznym kształtem programu SAFE stwierdził, że będzie on oznaczał "Polskę pod niemieckim butem". Kaczyński wiedział, że na półtora roku przed kolejnymi wyborami nie może pozwolić Tuskowi na sukces w postaci wprowadzenia do polskiej gospodarki kolejnych miliardów euro - i to na polską obronność.



W Parlamencie Europejskim PiS zagłosowało przeciwko SAFE wraz z Konfederacją, Braunem, AfD i wszystkimi najbardziej antyunijnymi ugrupowaniami skrajnej prawicy i skrajnej neokomunistycznej lewicy. Podczas gdy będąca sojusznikiem PiS w ramach EKR partia Giorgii Meloni poparła SAFE. Podobnie jak cała prounijna centroprawica i centrolewica.

Ustawa o wprowadzeniu do polskiej gospodarki i polskich firm zbrojeniowych pieniędzy z SAFE została przez rząd przygotowana na początku 2026 roku. Kaczyński zaczął wówczas coraz mocniej naciskać na Nawrockiego, aby prezydent ustawę o SAFE zawetował.

Był jednak poważny problem z uzasadnieniem decyzji o zablokowaniu wykorzystania przez Polskę miliardów euro na rzecz wzmocnienia własnej obronności i własnej zbrojeniówki.

Zobacz również:


Alibi dla zawetowania SAFE


Pomysł "SAFE 0" to alibi dla prezydenckiego weta. Zakłada sfinansowanie nowych inwestycji obronnych przez Narodowy Bank Polski. Jego autorzy muszą zatem odpowiedzieć na pytanie, skąd NBP te pieniądze weźmie.

Początkowo zarówno prezydent, jak też prezes NBP wykluczyli, że miałyby one pochodzić ze sprzedaży polskiej rezerwy złota. Sugerowali, że "SAFE 0" zostanie sfinansowane z "zysku NBP".



Od momentu, kiedy PiS stracił władzę w Polsce, NBP przestał jednak generować jakiekolwiek zyski. Ostatni zysk NBP datował się na 2022 rok. Ponieważ 95 procent zysku NBP trafia do budżetu państwa, specyficzna księgowość prezesa Glapińskiego generowała zysk NBP przez prawie cały okres rządów Zjednoczonej Prawicy po to, aby ratować budżet premiera Morawieckiego.

Już jednak pod koniec 2023 roku, kiedy PiS traciło władzą i było wiadome, że za kolejny budżet (i kolejny deficyt budżetowy) będzie odpowiadał rząd Tuska, prezes Glapiński ogłosił pierwszą stratę NPB. Oznaczało to, że "budżet Tuska" nie otrzyma z Narodowego Banku Polskiego ani złotówki. Także w grudniu 2025 roku NBP poinformował, że jego "straty bilansowe" za ostatni rok zbliżą się do rekordowej sumy 100 miliardów złotych.

Skąd zatem miałyby się wziąć gigantyczne zyski NBP, z których Nawrocki i Glapiński obiecują pokryć dziurę po pieniądzach z SAFE?

Szef prezydenckiej kancelarii minister Zbigniew Bogucki był w końcu zmuszony przyznać, że te pieniądze będą pochodzić ze sprzedaży części polskich rezerw złota.



Złoto dla zuchwałych?


Złoto w skarbcu NBP służy po pierwsze zabezpieczeniu polskiej waluty w warunkach niespodziewanego kryzysu (taki kryzys już mamy po wybuchu wojny z Iranem, która spowodowała presję na kurs złotego). Po drugie - jak przez lata zapewniał sam prezes Glapiński - złoto w polskim skarbcu to gwarancja bezpieczeństwa i dobrobytu kolejnych pokoleń Polaków.

Oczywiście te pieniądze powinny zostać użyte w przypadku zupełnie podstawowego zagrożenia państwa np. wojny z Rosją. Użycie ich do odcięcia Polski od unijnego kredytu dla naszej zbrojeniówki oznacza, że nasze "rodowe złota" wykorzystamy nie na wojnę z Rosją, ale na wojnę z Brukselą.

Właściwie jest jeszcze gorzej. Stracimy rezerwy złota na wojnę Kaczyńskiego z Tuskiem. Na wojnę PiS-u z KO. Strategiczne rezerwy polskiego państwa mogą zostać wykorzystane na partyjną wojnę mającą ustawić wynik kolejnych wyborów.

Cezary Michalski


Wojna odcięła im drogę do domu. Polacy na Malediwach apelują do premieraINTERIA.PLINTERIA.PL