VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-rzadowy-przelom-na-ktory-poczekamy-do-2101-roku-13-pieter,nId,22595074

⇱ Filip Springer o "przełomie" w polskiej polityce mieszkaniowej - Wydarzenia w INTERIA.PL




Cykl "13 pięter" Filipa Springera to felietony mieszkaniowe, w których autor - nagradzany pisarz, reporter, fotograf - mierzy się z kryzysem mieszkaniowym w Polsce (i nie tylko). Na łamach Interii opisuje, jak nam się mieszka, w skali mikro i makro, i co można z tym wszystkim zrobić.

W 2026 roku rząd przeznaczy z budżetu państwa rekordową kwotę 6,7 mld zł na inwestycje mieszkaniowe. Największa część tych pieniędzy - 4,02 mld zł - zostanie przekazana za pośrednictwem Funduszu Dopłat w Banku Gospodarstwa Krajowego na wsparcie budownictwa komunalnego i socjalnego.



Wraz z wolnymi środkami Fundusz dysponować będzie 4,13 mld zł - taką informację kilka dni temu podało Centrum Informacyjne Rządu.

- Rok 2026 to kolejny rok przełomu w budownictwie mieszkaniowym przeznaczonym dla osób o niskich i średnich dochodach - mówił przy tej okazji Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

- Już w roku ubiegłym sfinansowaliśmy utworzenie rekordowej liczby 10 341 lokali mieszkalnych. W roku bieżącym może ich być blisko dwa razy więcej - dodał.

Rzeczywiście możemy tu mówić o przełomie. Od lat bowiem nakłady państwa na dostępne budownictwo mieszkaniowe były w naszym kraju skandalicznie małe.

Społeczeństwo utknęło w luce - czynszowej


Jeszcze w 2019 roku limit wydatków na Fundusz Dopłat BGK wynosił zaledwie 500 mln. zł. W następnych latach rósł systematycznie. W latach 2020-2023 wydatki na tego typu mieszkalnictwo wyniosły ok. 3,5-4 mld zł. Oznacza to, że średnio rocznie państwo przeznaczało na ten cel niespełna 1 mld zł.

Wartość planowana na sam rok 2026 (6,7 mld zł ogółem, w tym 4 mld zł na mieszkalnictwo komunalne) jest więc niemal dwukrotnie wyższa niż suma wydatków z całej trzylatce 2020-2023.



Zobacz również:


Jeśli optymistyczny plan ministra Domańskiego się spełni, to za rządowe dopłaty rzeczywiście powstanie około 20 tysięcy dostępnych mieszkań. Biorąc pod uwagę fakt, że rocznie w Polsce powstaje około 130-140 tys. lokali, to jest to rzeczywiście zauważalna zmiana.

I kropla w morzu potrzeb.

Szacuje się bowiem, że w luce czynszowej znajduje się dziś od 35 do nawet 40 procent polskiego społeczeństwa. To około 1,5 do 2 mln rodzin, które nie mają zdolności kredytowej, by kupić mieszkanie na wolnym rynku, a jednocześnie ich dochody przekraczają progi uprawniające do najmu socjalnego czy komunalnego. Luka ta powstała właśnie w wyniku wycofania się państwa z obszaru dostępnego budownictwa.

Kolejne rządy wolały, by wielki deficyt mieszkań zasypywali deweloperzy. Ci, rzecz jasna, ochoczo się podejmowali się tego zadania.

Coraz częściej jednak, zwłaszcza w ostatnich latach, mieszkania, które budowali, trafiały nie do tych, którzy najbardziej ich potrzebują, ale do tych, którzy akurat mieli na nie pieniądze.



Mieszkania nie do mieszkania


Narodowy Bank Polski regularnie pyta nabywców mieszkań o motywacje, którymi kierowali się przy zakupie. Wyniki dla siedmiu największych miast (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Gdynia) pokazują, że w ostatnich latach (2021-2023) odsetek osób deklarujących zakup mieszkania w celu wynajmu lub odsprzedaży z zyskiem oscylował zazwyczaj w granicach od 30 do 50 proc.

Co więcej, jeden na dziesięciu nabywców mieszkania chciał tylko "zaparkować" gotówkę, by nie traciła na wartości. Te lokale stoją puste - zamknięte na klucz czekają, aż lokata zwróci się z odpowiednią stopą zwrotu.

Polska a europejskie standardy


Tegoroczne rządowe wsparcie dla budownictwa dostępnego rzeczywiście nie znajduje precedensu w najnowszej historii naszego kraju, jednak biorąc pod uwagę skalę zaniedbań na tym polu, musiałoby się utrzymywać na tym poziomie przez najbliższych 75 lat, żeby luka czynszowa została zlikwidowana.

Aby realnie zmierzyć się z tym problemem - co pozwoliłoby dzisiejszym 30-latkom godnie przeżyć dojrzałość, a nie starość - państwo musiałoby budować nie 20 tysięcy, ale 100 tysięcy mieszkań społecznych rocznie.



A to wymagałoby nakładów rzędu 20-25 miliardów złotych rocznie (ok. 0,6-0,7 proc. PKB). Dopiero taka kwota zrównałaby nas ze średnią unijną. Pod względem nakładów na tego rodzaju budownictwo Polska nadal szoruje we Wspólnocie po dnie. I wiele wskazuje, że nadal będzie szorować. Nawet w tym "przełomowym" roku.

Filip Springer 


"Wydarzenia": Tunel miał być gotowy 5 lat temu. Władzom PKP skończyła się cierpliwośćPolsat News