VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-kto-zyska-na-tym-ze-trump-amputuje-sobie-europe,nId,23316960

⇱ Donald Trump rezygnuje z Europy. Ziemowit Szczerek o nowych szansach - Wydarzenia w INTERIA.PL




"Bez USA NATO JEST PAPIEROWYM TYGRYSEM! Nie chcieli przyłączyć się do walki o zatrzymanie Nuklearnego Iranu. Teraz, gdy walka jest Wojskowo WYGRANA, i nie stoją przed żadnym niebezpieczeństwem, narzekają na wysokie ceny ropy, ale nie chcą pomóc w otwarciu cieśniny Ormuz i za pomocą prostego militarnego manewru zlikwidować jedyną przyczynę wysokich cen ropy. To takie łatwe do zrobienia, a ryzyko takie małe. TCHÓRZE, a my zapamiętamy" - pisał kilka dni temu prezydent USA Donald Trump na portalu społecznościowym Truth Social.



Jednym słowem: Donald Trump daje do zrozumienia, że amerykańska wdzięczność wobec Europy, w tym słynny art. 5 NATO gwarantujący zaatakowanemu państwu NATO-wską ochronę, zależy od jego widzimisię. I "pamięci" oraz przemyśleń na temat odwzajemniania przez Europę pomocy militarnej. Niezależnie od tego, czy USA same kogoś zaatakowały, czy zostały zaatakowane.

Wygląda na to, że Trump nie jest prezydentem, na którym wrażenie mogłyby zrobić argumenty, że gdy faktycznie zaatakowane USA uruchomiły 11 września 2001 roku mechanizm art. 5, to europejscy sojusznicy zadeklarowali pomoc.

Przy Donaldzie Trumpie nawet zamordystyczne, lecz stabilne i przewidywalne Chiny wydają się dziś oazą rozsądku i umiarkowania.

Duże dziecko w Białym Domu


Donald Trump działa doraźnie, łamie ustalenia, atakuje w czasie negocjacji, ignoruje prawo międzynarodowe. Dlaczego nie miałby ignorować sojuszy? Alexander Stubb, prezydent Finlandii, mówiąc o brexicie, określił decyzję Wielkiej Brytanii "amputacją nogi dokonaną bez żadnej przyczyny".

To, co robi dziś Donald Trump z NATO, jest amputacją wszystkich kończyn naraz. Też zupełnie bez przyczyny.

Nie bardzo wiadomo, co miałoby przynieść USA rozkładanie sojuszu, który wydatnie pomaga Ameryce pełnić w świecie kluczową rolę i zniechęcanie do siebie europejskich sojuszników kosztem chybotliwych, doraźnych quasisojuszy, jak dziwne reakcje Waszyngtonu z Rosją, czy dokonywane z gestem lokalnego osiłka całkowite ignorowanie prawa międzynarodowego ("bo mogę"), czyli jakichkolwiek zasad, które panują na świecie.



Albo nakładanie na prawo i lewo nie do końca przemyślanych ceł, które wprawiają handel międzynarodowy w stan rozchybotania. Ale jeśli najsilniejsze państwo na świecie decyduje się osunąć w szaleństwo i dziecinną nieprzewidywalność, to dorośli, którzy pozostają w pokoju, muszą zacząć się ze sobą porozumiewać.

Jakiś czas temu pisałem o tym, czy Donald Trump wpycha Europę w objęcia Chin. A ta, ze zrozumiałymi oporami - wchodzi jednak w te objęcia.

Europa musi myśleć, co po Trumpie


Wygląda na to, że na razie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Europy. Trzeba rozumieć alarmistyczne nastroje i rozwijać swoją obronę tak, jakby naprawdę nam coś groziło, bo im jesteśmy silniejsi, tym mniejsze na nas czyhają zagrożenia, ale Rosja, dopóki uwikłana jest w Ukrainie, na nikogo raczej nie napadnie, bo nie ma na to wolnych zasobów militarnych.

Zresztą nawet i po wojnie co najmniej ich część będzie nadal musiała pilnować terytoriów zabranych Ukrainie, a napad na kolejny kraj NATO, z USA czy bez, to tylko pogłębienie strukturalnych problemów, które Rosjanie mają i tak. Trudno powiedzieć, czy mogą sobie na to pozwolić.



Europa jednak musi przygotowywać się na najgorsze. Zbroi się. Cóż więcej można zrobić. Na pewno strach czy histeria nie pomogą. Szkoda sojuszu transatlantyckiego, który Trump rozmontował bez powodu, ale Trump nie jest wieczny i po jego odejściu sojusz prawdopodobnie powróci.

Zobacz również:


Są jednak plusy zerwania tej toksycznej pępowiny, jeśli się już musiało dziać to, co się dzieje. Zrozumieliśmy, że naprawdę możemy liczyć głównie na siebie. I że tak, musimy dużo wysiłku w siebie włożyć, ale będziemy jako Europa bardziej stabilni, silni i niezależni. I ze zdolnością do dywersyfikacji międzynarodowych sojuszy. Tak samo, jak okazaliśmy się zdolni do odcięcia się od importu paliw z Rosji.

Europa myśli więc coraz częściej o nawiązaniu bliższych relacji z Chinami. Nawet jeśli Unia Europejska czy europejskie kraje NATO (przynajmniej większość z nich) nie mają wiele wspólnego z wartościami Pekinu, to przy Donaldzie Trumpie nawet zamordystyczne, lecz stabilne i przewidywalne Chiny wydają się dziś oazą rozsądku i umiarkowania. I to się dzieje.



Specjaliści American Enterprise Institute wprost mówią, że celna polityka USA wpycha EU w objęcia Chin. "The Guardian" w swojej analizie widzi potencjał dla otwarcia dla Pekinu powiększonej przestrzeni dla handlu w Europie.

A co do spraw militarnych, to Jamie Shea, były rzecznik NATO w czasie konfliktu w Kosowie i zastępca sekretarza generalnego NATO, jeszcze w czasie prezydentury Joe Bidena, pisał o konieczności stworzenia atmosfery zaufania i wzajemnego zrozumienia między ekspertami NATO i Chin, która mogłaby stworzyć podwaliny pod wznowienie regularnych oficjalnych kontaktów na wysokim szczeblu.

Czym ryzykuje Europa, zbliżając się do Chin


Chiny zaproponowały UE rozpoczęcie rozmów o nowych umowach handlowych i inwestycyjnych. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer w styczniu odbył wizytę w Pekinie, podczas której uzgodnił współpracę policyjną w zwalczaniu przestępczości oraz poprawę relacji gospodarczych. Zapowiedziano ułatwienia wizowe i postępy w redukcji ceł.

Całość wpisuje się w próbę pragmatycznego "resetu" relacji UK-Chiny, skupionego na handlu i bezpieczeństwie zamiast sporów politycznych.



Zobacz również:


Pod koniec lutego również kanclerz Niemiec Friedrich Merz wraz z delegacją przedstawicieli biznesu odwiedził Chiny, by wzmocnić współpracę gospodarczą, choć wykorzystał okazję, by ponarzekać na nierówną konkurencję i trudny dostęp niemieckich firm do chińskich rynków.

W lutym Chiny kilkukrotnie zwracały się do UE z apelem o polepszenie współpracy. Wiele spraw budzi jednak lęk. Jens Eskelund, prezes Izby Handlowej UE w Chinach ostrzega wręcz Zachód przed rzuceniem się w pogłębiony handel z Chinami spowodowany, na przykład, szaloną polityką celną USA, bo obniży to nie tylko ceny, ale i jakość towarów w Europie (a co za tym idzie - postawi w złej sytuacji europejskich wytwórców).

W lipcu 2026 roku Polska zabroniła wszystkim samochodom produkcji chińskiej wjazdu do stref wojskowych, by nie narażać się na ryzyko szpiegostwa. Ale, z drugiej strony, chińska armia planuje rozmowy z UE i NATO w Brukseli, uznając, że wojna z Iranem istotnie zmienia globalny układ bezpieczeństwa. Pekin chce omówić z Zachodem konsekwencje konfliktu i kwestie stabilności międzynarodowej.



Czy z tego wszystkiego wyłoni się nowy, bardziej skomplikowany system sojuszy - zobaczymy. Na razie odbywa się wzajemne obwąchiwanie.

Ziemowit Szczerek


Nawrocki dostał niewygodne pytanie. "Pan redaktor się ogarnie"Polsat NewsPolsat News