VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-w-pekinie-nerwowo-tej-wojny-mialo-nie-byc,nId,22633695

⇱ Chiny a wojna w Iranie. Takiego ciosu Pekin się nie spodziewal - Wydarzenia w INTERIA.PL




Amerykańska operacja w Wenezueli, a teraz izraelsko-amerykański atak na Iran, z perspektywy Pekinu to uderzenie w interesy Chin na świecie. I poważny cios dla chińskiej dyplomacji, która z Caracas i Teheranem rozwijała sojusze polityczne i gospodarcze.

Wbrew uproszczeniom irańskie władze przed uderzeniem Amerykanów nie były jednak na "miesiącu miodowym" z Chińczykami. Teheran wiedział, że w przypadku konfliktu na realne wsparcie Chin nie będzie mógł liczyć. I teraz Pekin zaczyna płacić za to ogromną cenę.



Stawką w grze jest bowiem bezpieczeństwo energetyczne Chin. Przez zamkniętą przez Irańczyków cieśninę Ormuz przepływało 40 proc. chińskiego importu ropy naftowej i 30 porc. LNG.

Cieśnina Ormuz piętą achillesową Chin


Od początku amerykańsko-izraelskich ataków Irańczycy zamknęli cieśninę Ormuz. To jedno z kluczowych miejsc na mapie świata. Przez ten akwen przepływa 30 proc. światowego wydobycia ropy.

Kto kontroluje Ormuz, ten kontroluje sytuację np. na stacji benzynowej na rajskiej wyspie Bali. Tam w związku z zamknięciem jednego z najważniejszych szlaków żeglugowych świata już teraz turyści nie mogą zatankować skuterów. W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń władze wyspiarskiej Indonezji rozpoczęły reglamentację paliwa.

Przez Ormuz przepływa około 80 proc. dostaw paliwa do Azji. Przez cieśninę nie przedostają się obecnie tankowce zmierzające do Chin. I to decyzja nie Trumpa, ale samych Irańczyków.

Przed atakiem Izraela i USA na Iran Teheran zaatakował (dyplomatycznie) Chiny


- Większości mediów umknęło wystąpienie prezydenta Iranu z 18 lutego - zwraca uwagę Interii dr Michał Bogusz.

Analityk Ośrodka Studiów Wschodnich dodał, że "to był ostry atak na Chiny. Uznano, że Chiny nie wywiązały się ze swoich zobowiązań finansowych, że złamano wielkie obietnice. Przesłanie było takie, że jak ktoś inny przyjdzie do Iranu i będzie chciał tutaj mieć podobne warunki działania jak Chińczycy, to prezydent natychmiast wszystko podpisze. Irańczycy zorientowali się, że Pekin im nie pomoże i zostawi ich na lodzie".



Wojna w Iranie i nerwy w Pekinie


Przedłużające się zamknięcie cieśniny Ormuz to przyczyna coraz poważniejszych zmartwień władz w Pekinie. Po raz pierwszy Chiny będą musiały przejść test bezpieczeństwa energetycznego "fabryki świata". Test dyplomacji gospodarczej już oblały.

Ta wojna nie powinna się wydarzyć - grzmiał w Pekinie szef chińskiej dyplomacji Wang Yi. Chiny krytykują USA i Izrael i starają się namówić Irańczyków na negocjacje w celu zakończenia konfliktu.

Ale w obecnej sytuacji to głos wołającego na puszczy. W tej chwili nic nie świadczy o tym, że wojnę zakończą Amerykanie i Izraelczycy. Irański reżim nie dość, że nie załamał się pod naporem izraelskich i amerykańskich rakiet, ale Irańczykom i światu pokazuje, że będzie walczyć "do końca".

To samo zresztą deklaruje Izrael. Nikt nie wie jednak, co Teheran, Waszyngton i Jerozolima pod pojęciem "końca" rozumieją.

Dlaczego Chiny zostawiły ajatollahów na lodzie


Chińskie kalkulacje zakładały, że w obliczu zbliżającej się klęski ajatollahów lepiej nie drażnić Waszyngtonu i zdystansować się od problemów Bliskiego Wschodu.



- Uznali, że w sytuacji, w której Iran zaczyna być dla nich problemem, najmniejszym złem jest szybka eutanazja reżimu, stąd pozostawienie go na lodzie. Owszem, propagandowo teraz mówią, że trzeba zatrzymać ataki. Szef chińskiej dyplomacji Wang Yi dzwoni do Teheranu, robią jakieś konsultacje z Rosjanami i tak dalej. To wszystko jest jednak gra pozorów - uważa dr Michał Bogusz.

12. dnia wojny na Bliskim Wschodzie na pierwszy plan wysuwa się nie wolność uciemiężonych Irańczyków, nie ich program jądrowy zagrażający Izraelowi, ale ropa naftowa. A raczej perspektywy jej braku. Czy Trump zdawał sobie sprawę z konsekwencji przedłużającej się operacji?

Dopiero 12. dnia wojny amerykańskie bombowce zniszczyły 16 irańskich jednostek zdolnych do zaminowywania akwenów morskich. Gdyby Iran zaminował cieśninę Ormuz - skutki dla świata byłyby trudne do przewidzenia. Prócz tego, że sytuacja stałaby się jeszcze większym problemem dla władz w różnych częściach globu, także w Warszawie. Iran ma około 5000 takich min.



Irańskie rakiety wybuchają na kolejnym frachtowcu


W cieśninie Ormuz płonie kolejny frachtowiec. Dwa inne zostały uszkodzone przez irańskie rakiety. Ogień wybuchł na pływającym pod bandera Tajlandii masowcu Mayuree Naree. Do ataku doszło około 11 mil morskich na północ od Omanu. Załodze udało się bezpiecznie opuścić statek. Na razie nie doszło tez do katastrofy ekologicznej w związku z wyciekiem ropy. Na razie.

Wrogowie Iranu nie zależą od flagi. Wrogiem staje się ten, kto ośmieli się zbliżyć do cieśniny Ormuz. Także Chińczycy. W środę trafiona została także jednostka pływająca pod banderą Japonii.

Ile wart są chińskie deklaracje


Wenezuela, a teraz Iran pokazują, ile warte są chińskie deklaracje. Zaledwie pięć lat temu Pekin zawarł z Teheranem "Kompleksowe Partnerstwo Strategiczne". To dowód najwyższego zaufania chińskich władz do partnera (takie samo jak z Iranem Chiny za czasów prezydenta Dudy podpisały z Polską).

I w ramach tego partnerstwa Chiny podpisały umowy na inwestycje: 400 miliardów dolarów w irański sektor energetyczny, bankowy i infrastrukturę krytyczną w ciągu najbliższych 25 lat.



Chińczycy wspierali Iran tak, jak lubią wspierać najbardziej - z korzyścią dla siebie przede wszystkim. Z Iranu do Chin trafiało 80 proc. irańskiej produkcji ropy naftowej. Po niewygórowanych cenach.

- Chińczycy nie mają wpływu na sytuację. Jedyne co mogą, to wysłać sygnał Irańczykom, że im nie pomogą - uważa analityk OSW dr Michał Bogusz.

Na wojnie barw się nie zmienia?


Co ciekawe, statki handlowe zaczynają... udawać chińskie.

Tankowce niezmierzające szlakami morskimi do Chin zaczęły deklarować się jako "chińskie" np. ze względu na chińską załogę. Firmy spedycyjne uważają, że jeśli Irańczycy komuś pomogą, to na pewno najpierw Chińczykom.

Co na to Teheran?

Irańskie władze nie sygnalizują jakiejkolwiek chęci negocjacji. Ani z Amerykanami, ani z Izraelczykami. Nie reagują też na chińskie apele, aby zatrzymać spiralę konfliktu.

Z Jodfat w Północnym Izraelu, korespondent Polskiego Radia i Interii Tomasz Sajewicz


Wiceminister MSZ w ''Graffiti'': Rosja dalej sprzedaje ropę przez BałtykPolsat NewsPolsat News