Joanna Leśniak, Interia: Znam ludzi, którzy co wieczór przed pójściem spać kilkukrotnie naciskają klamkę, aby upewnić się, że drzwi mieszkania są zamknięte. Rozmawiałam z osobą, która przed każdym wyjazdem dłuższym niż jeden dzień musi nakręcić telefonem filmik, dokumentujący, że zablokowała wszystkie zamki. Z czego wynikają takie zachowania? To kwestia niepokoju, braku zaufania do własnej pamięci czy może innych czynników?
Jacek Jarzyna, psycholog: - Powody bywają różne. Takie nawyki mogą wynikać z doświadczenia traumatycznego. Być może ktoś w przeszłości zostawił uchylone okno, przyszła burza, ulewa zalała pół mieszkania, a konsekwencją był kosztowny remont. Od tamtej pory ta osoba nagrywa film, żeby mieć pewność, że wszystko jest na swoim miejscu. Takie zachowanie jak najbardziej może być racjonalne, a nie patologiczne, czyli chore.
- Ktoś może mieć kłopoty z pamięcią i w kwestiach ważnych woli mieć potwierdzenie w formie wideo czy notatek na kartce. Czasem do głosu dochodzi zwyczajne rozkojarzenie, wynikające z nadmiaru obowiązków lub stresu. Za normalne uznajemy przecież robienie listy zakupów przed pójściem do sklepu albo spisywanie w kalendarzu rzeczy do załatwienia. Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy ktoś co pięć minut wstaje i wielokrotnie sprawdza np. zamknięcie drzwi. Może to świadczyć już o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych (OCD).
Zobacz również:
W takim razie, gdzie przebiega granica między ostrożnością a zachowaniami mogącymi świadczyć o głębszych problemach i zaburzeniu?
- Problem zaczyna się wtedy, gdy dane zachowanie nas ogranicza i wywołuje szkody, do których można zaliczyć też dyskomfort psychiczny. Dla przykładu - jeśli jakiś nawyk zabiera mi czas i przez to spóźniam się do pracy, bo trzy razy wracam sprawdzić, czy wszystko jest zamknięte. W kryteriach diagnostycznych używa się pojęć takich jak dyskomfort i cierpienie, jakich może doświadczać pacjent.
- Jeżeli ktoś robi coś dziwacznego, ale nie sprawia mu to dyskomfortu i w żaden sposób nie utrudnia życia, nie ogranicza, nie wywołuje jakiejkolwiek szkody, nazwijmy tę osobę po prostu dziwakiem. Nie ma tu choroby. Ona pojawia się wtedy, gdy ktoś robi coś nieracjonalnego i powtarza tę czynność, mimo że stanowi to dla niego udrękę. Nie jest normalną sytuacją, kiedy człowiek sam sobie dostarcza cierpienia.
Czy o cierpieniu możemy mówić w momencie, gdy konsekwencje naszych "natrętnych" nawyków nie wychodzą poza głowę? Powiedzmy, że nie dochodzi do tego, że jesteśmy wiecznie spóźnieni albo wręcz ograniczamy wyjścia, ale mimo to nasze myśli wciąż krążą wokół tego, czy żelazko na pewno jest wyłączone albo okno zamknięte?
- Każdy ma inną skalę cierpienia. Jeśli jakaś myśl ciągle krąży w naszej głowie i nieustannie zadajemy sobie to samo pytanie, ale mimo to jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować, rzetelnie wykonać swoje obowiązki i nie sprawia to innego dyskomfortu, nie mówimy o zaburzeniu. Gdy jednak jakaś myśl nie daje nam spokoju, nie jesteśmy w stanie się skupić na niczym innym i przez to możemy zaniedbywać inne czynności, jest to już rodzaj szkody i straty. Tracimy możliwość wykorzystania w pełni swoich zasobów mentalnych, zharmonizowanego zarządzania swoim czasem. Cierpienie nie musi być bólem w ciele, ale może objawiać się natrętną myślą, która wraca co chwilę i zwyczajnie przeszkadza. Nie chcemy jej, ale ona wciąż się pojawia.
Czy istnieją inne, być może bardziej subtelne sygnały, które mogą świadczyć o tym, że warto zgłosić się po fachową poradę do psychologa lub psychoterapeuty?
- Odpowiedź jest bardzo prosta. Kiedy tylko zauważymy coś, co nas zaniepokoi. Zwłaszcza zachowanie, które wywołuje w nas samych zdziwienie, zdenerwowanie, rozdrażnienie, niepokój. A może dostajemy sygnały od kogoś z bliskich, że coś jest nie tak? Trzeba się nad tym zastanowić i dokładnie przyjrzeć. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego wykonuję daną czynność? Jeśli trudno to racjonalnie uzasadnić, to znak, by zwrócić się do specjalisty.
Zobacz również:
Powiedzmy, że mamy jakieś dziwactwo. Jeszcze nie jest zbyt uciążliwe, ale chcielibyśmy się go pozbyć. Jak możemy sobie poradzić z tym samodzielnie, jeśli to w ogóle możliwe?
- Bardzo łatwo. Jeśli zobaczymy u siebie dziwactwo i chcemy je ograniczyć, spróbujmy tego po prostu nie robić. Przestajesz wykonywać jakąś czynność i czujesz się dobrze? Faktycznie, to było tylko dziwactwo. Dostrzegłeś je, nazwałeś, następnie przestałeś i na tym koniec. Jeśli jednak po przerwaniu danego zwyczaju czujesz się gorzej, pojawia się niepokój albo zdenerwowanie to znak, że "dziwactwo" wiąże się z chorobą. Element cierpienia jest niezbędny, żeby rozmawiać o zaburzeniu.
Czy tego typu nawyki możemy wynieść z domu, np. poprzez obserwację rodziców?
- Oczywiście, że tak. Po pierwsze od rodziców sporo przejmujemy w genach. Dotyczy to również struktury temperamentu, co później determinuje rozwój profilu osobowościowego. Druga rzecz to kwestia wychowania i naśladowania rozwiązań. Jeżeli nasi rodzice przejawiają takie zachowania to mimowolnie od pierwszych miesięcy życia też się ich uczymy. Traktujemy jako naturalne i na tej podstawie budujemy własny system regulowania emocji, często przejmując nawyki określane mianem natrętnych. Przez to naśladownictwo jesteśmy niejako lepiej przygotowani, żeby wejść w dane zaburzenie.
Zobacz również:
- Jednocześnie nie powinniśmy popadać zbyt łatwo w wyszukiwanie w sobie chorób. Dzisiaj mamy do czynienia z nadreprezentacją diagnoz. Współcześnie powszechną uwagę społeczną zwrócono na zdrowie psychiczne. Z jednej strony to bardzo dobrze, ponieważ przez wiele lat było ono niedowartościowane. Dzisiaj jednak szybkie i łatwe szukanie chorób stało się modne.
- Możliwość przeczytania w internecie o objawach, które mogą nas dotyczyć, nie jest równoważne z rzetelną diagnozą, a mimo to chętnie biegniemy w chorobę. Posiadanie jakiegoś symptomu nie oznacza od razu zaburzenia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jedno zachowanie może być źródłem zarówno zdrowia, jak i choroby. Jeśli coś cię niepokoi, spróbuj to samodzielnie zredukować. Gdy okazuje się to zbyt trudne, porozmawiaj z kimś, kto zawodowo zajmuje się rozpoznawaniem i leczeniem tego typu problemów. Wyszukiwarka internetowa albo narzędzia sztucznej inteligencji nie załatwią sprawy.
Poznaj sekrety psychologii, które pomagają zrozumieć siebie i innych, poprawić relacje i wykorzystać potencjał umysłu w praktyce. Wejdź na kobieta.interia.pl/psychologia
