Spis treści:
- Anwen Grow Us Tender - dla mnie warta każdej złotówki
- Pharmaceris H Stimuforen - idealna wcierka dla wrażliwej skóry głowy
- Hairy Tale Sniffy - miłe zaskoczenie
- Onlybio Hair In Balance - obiecujący skład, efekty marne
Anwen Grow Us Tender - dla mnie warta każdej złotówki
Moja walka o gęste i zdrowe włosy trwa od lat. Przerzedzenia na skroniach i powolny wzrost to problemy, które spędzały mi sen z powiek. Wcierki stały się dla mnie podstawą świadomej pielęgnacji. Na pierwszy ogień poszła kultowa już Anwen Grow Us Tender. Zachęcona pozytywnymi opiniami, liczyłam na prawdziwy przełom. I nie zawiodłam się! To jedna z tych wcierek, po której efekty widać gołym okiem. Charakterystyczne uczucie mrowienia i ciepła po aplikacji dawało mi poczucie, że produkt naprawdę działa i pobudza krążenie. Już po kilku tygodniach regularnego stosowania zauważyłam mnóstwo nowych, krótkich włosków, czyli upragnionych "baby hair". Włosy stały się też mocniejsze i mniej wypadały.
Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to łagodna wcierka. Ze względu na jej intensywne działanie, po około trzech miesiącach musiałam zrobić sobie przerwę, ale regularnie do niej wracam, kiedy potrzebuję silnej stymulacji.
Zobacz również:
Pharmaceris H Stimuforen - idealna wcierka dla wrażliwej skóry głowy
Kolejnym produktem, który zagościł w mojej łazience na długo, był dermokosmetyk Pharmaceris H Stimuforen. Sięgnęłam po niego, kiedy moja skóra głowy była w opłakanym stanie i nie żałuję. Ta wcierka ma zupełnie inną formułę niż Anwen - jest bezzapachowa i nie powoduje żadnego mrowienia. Jej lekka konsystencja nie obciąża włosów, co jest ogromnym plusem przy codziennym stosowaniu. Połączenie jej z szamponem z tej samej serii przyniosło zauważalne rezultaty w postaci zagęszczenia włosów i pojawienia się nowych "baby hair". Choć na efekty trzeba było poczekać nieco dłużej, cenię ten produkt za jego delikatność i skuteczność. To dobry wybór dla osób, które szukają sprawdzonej, aptecznej kuracji i nie przepadają za intensywnymi zapachami czy efektem rozgrzewania.
Hairy Tale Sniffy - miłe zaskoczenie
W poszukiwaniu nowości natknęłam się na Hairy Tale Sniffy - wcierkę olfaktoryczną, która od razu mnie zaintrygowała. Jej działanie opiera się na stymulacji receptorów węchowych w mieszkach włosowych za pomocą unikalnego składnika o nazwie Sandalore. Byłam sceptycznie nastawiona, ale postanowiłam dać jej szansę. I to był strzał w dziesiątkę. Wcierka ma przepiękny, perfumeryjny zapach, który jest połączeniem nut drzewa sandałowego, cytrusów i herbaty. Co najważniejsze, po około dwóch miesiącach regularnego stosowania zauważyłam wysyp nowych włosków na całej głowie. Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu, kto szuka skutecznego produktu o innowacyjnym działaniu.
Onlybio Hair In Balance - obiecujący skład, efekty marne
Na koniec zostawiłam produkt, z którym wiązałam ogromne nadzieje, a który okazał się moim największym rozczarowaniem - Onlybio Hair In Balance. Skuszona obietnicami pobudzenia wzrostu włosów i pięknym zapachem, z zapałem przystąpiłam do testów. Niestety, mimo regularnego i sumiennego wcierania, nie zauważyłam absolutnie żadnych efektów. Nie pojawiły się nowe "baby hair", a włosy jak wypadały, tak wypadały. Co więcej, mimo wodnistej formuły, miałam wrażenie, że produkt pozostawia na skórze głowy lekko lepką warstwę i powoduje delikatne swędzenie. Chociaż wiele osób chwali ten produkt za nawilżenie i odświeżenie skalpu, w moim przypadku te zalety nie przełożyły się na realne efekty.
Chcesz poczuć się pewnie w każdej sytuacji? Poznaj nasze kompleksowe wskazówki urodowe i dowiedz się, jak wydobyć swoje atuty i dbać o siebie w prosty, efektywny sposób. Więcej w naszej sekcji URODA
