VOOZH about

URL: https://motoryzacja.interia.pl/porady/znaki-drogowe/news-nowy-znak-drogowy-w-europie-mandat-900-zl-za-zignorowanie,nId,23323108

⇱ Nowy znak drogowy S991f w Europie. Mandat 900 zł za brak odstępu - Motoryzacja w INTERIA.PL





W skrócie

  • Na europejskich drogach pojawia się nowy niebieski znak S991f, wymagający zachowania minimalnej odległości 70 metrów między pojazdami, monitorowany przez kamery i radary.
  • System umożliwia egzekwowanie przepisu bez fizycznej obecności policji, lecz budzi mieszane opinie z powodu trudności w praktycznym określeniu odległości i skuteczności pomiarów.
  • Za niedostosowanie się do znaku grozi mandat w wysokości 200 euro i cztery punkty karne, co kierowcy krytykują jako narzędzie karania.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu

Niebieski znak S991f ma prostokątny kształt, na którym umieszczono symbole samochodu osobowego, ciężarówki i motocykla. Dodatkowo widoczna jest liczba "70", oznaczająca wymaganą odległość w metrach. W praktyce znak współpracuje z kamerami i radarami, które w czasie rzeczywistym analizują odstęp między pojazdami. Gdy system wykryje zbyt małą przerwę, automatycznie rejestruje wykroczenie i generuje mandat.



Nowy znak zastąpi policjantów? Eksperci nie są przekonani


Dzięki takiemu połączeniu technologii możliwe jest monitorowanie przestrzegania przepisu bez konieczności fizycznej obecności policji. Choć system zadebiutował po raz pierwszy w Hiszpanii, obecnie trwa jego masowe wdrożenie na autostradach i drogach ekspresowych we Francji. Jak można się domyślić obecność nowego oznaczenia spotkała się z mieszanymi opiniami, głównie z powodu trudności praktycznych w codziennym ruchu.

Dokładność pomiaru zależy bowiem od sprawności urządzeń i właściwej kalibracji systemu, co wciąż budzi pytania ekspertów o wiarygodność danych w dynamicznych warunkach drogowych. Największym wyzwaniem dla kierowców okazuje się jednak ustalenie prawidłowej odległości w praktyce. Większość nowych samochodów nie posiada bowiem wskaźników dystansu w metrach, więc kierowcy muszą polegać na subiektywnym oszacowaniu.

Metoda dwóch sekund nie zawsze jest precyzyjna


Tu z pomocą przychodzi zalecana przez władze słynna metodą dwóch sekund, która w teorii pozwala ocenić bezpieczny dystans. Polega ona na wyborze punktu odniesienia na drodze (np. znak drogowy czy słupek) i odliczeniu dwóch sekund od momentu, gdy poprzedzający pojazd go minie. Dopiero wtedy my powinniśmy minąć ten sam punkt. Eksperci zwracają jednak uwagę, że przy prędkościach powyżej 100 km/h i dużym natężeniu ruchu jest ona trudna do precyzyjnego stosowania.



Problemem wynikającym z wprowadzenia nowego znaku może być także efekt tzw. "fałszywego hamowania". Kierowcy zauważywszy radar, mogą gwałtownie zmniejszać prędkość, by sztucznie zwiększyć odstęp. Takie reakcje zwiększają ryzyko kolizji z pojazdami jadącymi z tyłu i mogą prowadzić do wielu niebezpiecznych sytuacji. Dodatkowo system może błędnie reagować na pojazdy włączające się z bocznych pasów.

Kierowcy też krytykują rozwiązanie. Kolejne narzędzie karania


Francuskie władze uzasadniają wprowadzenie systemu chęcią ograniczenia liczby wypadków łańcuchowych, szczególnie na autostradach. Kierowcy natomiast krytykują nowe rozwiązanie, postrzegając je bardziej jako kolejne narzędzie karania niż realne wsparcie bezpieczeństwa. A sankcje przewidziane przez system są surowe. Kierowca, który zignoruje znak S991f musi się liczyć z mandatem w wysokości 200 euro oraz czterema punktami karnymi na koncie.


Audi RS5 pokazuje potencjał hybryd plug-in. 3,6 s do setki mimo 2,3 tonyINTERIA.PL