W skrócie
- Węgierski rząd oskarżył dziennikarza śledczego Szabolcsa Panyi'ego o szpiegostwo na rzecz Ukrainy.
- Minister sprawiedliwości otrzymał upoważnienie do zbadania sprawy i zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury.
- Panyi twierdzi, że zarzuty są próbą zdyskredytowania jego ustaleń na temat możliwych, nielegalnych transferów gotówki i kamieni szlachetnych z Rosji do Węgier.
- Dziennikarz od lat dokumentuje powiązania węgierskich władz z Rosją, a także działalność i wpływy węgierskich służb oraz doradców związanych z Fideszem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zaledwie tydzień temu na łamach Interii opisywałem mechanizm celowego straszenia Węgrów Ukrainą. Premier Viktor Orbán cynicznie odwołuje się w ten sposób do ogromnej części własnego elektoratu, który uważa sąsiada za realne zagrożenie - w tym tygodniu szef rządu posunął się wręcz do nazwania Kijowa "państwem terrorystycznym".
Skoro statystyczny wyborca Fideszu mniej boi się putinowskiej Rosji niż walczącej Ukrainy, wniosek dla obozu władzy jest prosty: konsekwentne podsycanie wojennego lęku po prostu się opłaca.
Węgry. Orbán szuka ukraińskich szpiegów
Tym razem władza idzie o krok dalej. 26 marca 2026 r. Viktor Orbán w opublikowanym nagraniu wezwał Wołodymyra Zełenskiego do wycofania swoich szpiegów.
Szef rządu, kreujący się na jedynego obrońcę przed instalacją proukraińskiego gabinetu, wprost oskarża Kijów o ingerencję w proces wyborczy.
Zobacz również:
Na wieczornym wiecu w Törökszentmiklós stwierdził, że Węgry stały się teatrem działań obcych służb, a ukraińscy agenci infiltrują dziennikarzy i partie polityczne - na czele z opozycyjną TISZĄ.
Narracja, jakoby ugrupowanie to było tworem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), forsowana jest zresztą od miesięcy. W optyce rządu to Kijów odpowiada za głośny wyciek danych kilkudziesięciu tysięcy sympatyków TISZY z partyjnej aplikacji, a ukraińscy agenci rzekomo zabezpieczali jej serwery.
Péter Magyar stanowczo ripostuje, wskazując, że to w rzeczywistości węgierski aparat państwowy prowadzi wymierzone w opozycję operacje pod fałszywą flagą.
Wybory na Węgrzech. Dziennikarz Szabolcs Panyi szpiegiem?
Jednak 26 marca doszło do bezprecedensowego na Węgrzech wydarzenia. Minister Gergely Gulyás oświadczył podczas konferencji prasowej, że dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi - tu cytat - "szpiegował przeciwko własnej ojczyźnie".
Jak poinformował Gulyás, minister sprawiedliwości otrzymał od rządu upoważnienie do zbadania tej sprawy i już zapowiedział złożenie zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa szpiegostwa.
Szabolcs Panyi od lat tropi afery korupcyjne, analizuje kwestie bezpieczeństwa narodowego, a przede wszystkim bada wpływy Rosji i Chin w Europie Środkowo-Wschodniej.
Wspólnie z redakcją Direkt36 zrealizował głośny film dokumentalny "Dynastia", obnażający majątek rodziny Viktora Orbána (4,1 mln wyświetleń).
Międzynarodowy rozgłos przyniósł mu jednak przede wszystkim udział w "Pegasus Project" - globalnym śledztwie, które udowodniło, że węgierskie władze inwigilowały własnych obywateli przy użyciu systemu Pegasus. Oprogramowaniem tym podsłuchiwano zresztą samego Panyiego.
Zobacz również:
Paradoksem pozostaje to, że władze oskarżają dziennikarza o działalność szpiegowską na rzecz… Ukrainy. Sam zainteresowany w oświadczeniu stanowczo twierdzi, iż polityczno-medialna nagonka ma na celu wyłącznie uprzedzenie publikacji jego ustaleń.
Wynika z nich, że od 2016-2017 r. w służbach państw UE i NATO krążyły raporty, według których węgierskimi samolotami rządowymi i prywatnymi odrzutowcami kręgów władzy mogły być przemycane z Rosji ogromne kwoty w gotówce oraz kamienie szlachetne.
Tezy te potwierdzają relacje z kilku zaprzyjaźnionych stolic europejskich. Ponieważ dziennikarz pracował nad materiałem dokumentującym ten proceder, uważa, że rząd, obawiając się politycznego trzęsienia ziemi, postanowił za wszelką cenę go uciszyć.
Jaki jest zatem realny cel władzy? Szanse na formalne postawienie zarzutów przed połową kwietnia są nikłe. Zamiast tego obóz Orbána gra o emocje wyborców, przygotowując swoisty, orwellowski seans nienawiści, w którym "zwykli" obywatele obsadzani są w rolach szpiegów i obcych agentów.
Wskazanie konkretnego sprawcy uwiarygadnia narrację oblężonej twierdzy, a fakt, że jest to działanie skrajnie nieracjonalne, zwyczajnie rozmywa się w kampanijnym zgiełku.
W reakcji Panyi napisał w mediach społecznościowych: "Oskarżanie dziennikarzy śledczych o szpiegostwo to w XXI wieku w państwie unijnym precedens absolutny. Węgierski rząd przypisuje mi bycie obcym agentem, by zdyskredytować moje ustalenia. W rzeczywistości jest to jednak metoda wyjęta wprost z arsenału putinowskiej Rosji, Białorusi i innych dyktatur".
Węgry. Śledztwa Panyi'ego
Przejrzałem archiwum tekstów. Na przestrzeni lat na ustalenia i analizy Szabolcsa Panyi'ego powoływałem się dziesiątki razy. Wraz z zespołem Direkt36 precyzyjnie dekonstruuje on sieć rosyjsko-węgierskich powiązań. Już w 2020 r. cytowałem jego głośny materiał o kulisach ujęcia nad Dunajem dwóch oficerów GRU.
Gdy władze wydaliły ich po cichu, Panyi skwitował to krótko: "Jak zwykle". Dziennikarz z wyprzedzeniem i bezbłędnie publikował terminy wizyt węgierskich delegacji w Moskwie.
Zobacz również:
Dzięki świetnemu warsztatowi od lat buduje fascynujący, wielowymiarowy obraz styku biznesu, polityki i dyplomacji, pozwalający zrozumieć współczesną węgierską rzeczywistość.
W październiku 2025 r. Panyi szczegółowo opisał system operacji węgierskich służb w instytucjach unijnych, ujawniając dekonspirację, a następnie odtworzenie tej szpiegowskiej siatki.
To on zdemaskował powiązania George'a Spöttle - bliskiego Fideszowi doradcy ds. bezpieczeństwa - z rosyjskim wywiadem. Spöttle wielokrotnie zresztą odwiedzał okupowane terytoria Ukrainy, publicznie zachwycając się "odbudową" Mariupola i potępiając ataki Kijowa na Krym. Klucz do zrozumienia jego roli dostarczył właśnie Panyi.
Reporter udowodnił również, że delegacjom podczas węgierskiej prezydencji w Radzie UE sugerowano noclegi w hotelu, należącym do zięcia premiera.
Ujawnił wreszcie, że za negocjacjami w sprawie misji węgierskiego wojska w Czadzie stoi sam syn Viktora Orbána, Gáspár. A to zaledwie wycinek jego pracy z ostatnich niespełna dwóch lat, uzupełnianej cenionym biuletynem "Goulash Newsletter" na platformie VSquare.
Szabolcs Panyi szpiegiem Ukrainy? W tle Balázs Orbán
Fakt, że dziennikarz nie jest ulubieńcem władzy, nie dziwi. Pikanterii sprawie dodaje jednak to, że od czasów licealnych zna się on z Balázsem Orbánem - obecnym szefem gabinetu politycznego premiera.
To właśnie ten polityk, ramię w ramię z szefem rządu, najgłośniej oskarża dziś reportera o szpiegostwo. Sam Panyi ironicznie skwitował, że ataki te mają swoje źródło w ich dawnej, "szkolnej rywalizacji".
Swój obszerny wpis, demaskujący absurdalność rządowych zarzutów, podsumował jednoznacznie: "Jestem węgierskim patriotą, służę sferze publicznej, a jako dziennikarz śledczy mam obowiązek patrzeć władzy na ręce. Ani polityczny teatr tego reżimu, ani prawne groźby nie zdołają mnie od tego odwieść".
Dominik Héjj
