Postaw granicę
Według dr Małgorzaty Godlewskiej jedną z najważniejszych metod radzenia sobie z nieprzyjemnymi komentarzami jest umiejętność stawiania granic. To nie tylko sposób na spokój przy wielkanocnym stole, ale też element ćwiczenia asertywności. A ta przydaje się zarówno w relacjach rodzinnych, zawodowych, jak i w komunikacji z przypadkowymi ludźmi spotykanymi w przestrzeni publicznej. Psycholożka zwraca uwagę, że aby postawiona granica była skuteczna, musi spełniać kilka kryteriów:
"Granice, które stawiamy, powinny być wyraźnie zaznaczone, lecz nie w sposób agresywny. Dobrze jest je stawiać z szacunkiem do drugiego człowieka. Najlepiej robić to w sposób łagodny, ale stanowczy i konsekwentny. Konsekwencja jest tu jedną z najistotniejszych cech. Warto też pamiętać, że im informacje o granicy są krótsze, tym łatwiej jest ją utrzymać. Możemy na przykład powiedzieć: 'nie chcę o tym dzisiaj rozmawiać' albo 'proszę, nie komentuj tego' i na tym zakończyć komunikat. Jeśli zaczniemy się tłumaczyć, dopowiadać pewne rzeczy, to stwarzamy przestrzeń do dyskusji wokół tematu, którego nie chcemy poruszać".
Małgorzata Godlewska zwraca uwagę, że aby postawiona granica była skuteczna, musimy używać języka i sposobu komunikacji, który stosujemy na co dzień. W innym przypadku komunikat zabrzmi sztucznie i może nie przynieść pożądanego efektu.
Aby stawianie granic było skuteczne, musi być krótkie, stanowcze, ale nie może być agresywne. Jeśli chcemy uzyskać taki efekt, musimy myśleć z szacunkiem o drugim człowieku i jednocześnie z szacunkiem o samym sobie.
Bądź jak zdarta płyta
Nie wszyscy członkowie rodziny uszanują postawione granice, zdarzą się zapewne osoby, które będą je bagatelizować. Co zrobić w takiej sytuacji? Psycholożka z Uniwersytetu SWSP sugeruje stosowanie techniki "zdartej płyty", czyli powtarzanie z uporem tego samego, krótkiego komunikatu, który wyznacza nasze granice: "tak jak już mówiłam, nie chcę o tym rozmawiać".
Zobacz również:
Zaproponuj zmianę tematu
Jeśli przy stole pojawi się temat, którego nie chcemy poruszać, a pomimo postawienia granicy członkowie rodziny nie chcą jej uszanować, możemy po prostu przekierowywać rozmowę na inny temat.
"Podczas spotkania świątecznego jesteśmy w przestrzeni, w której dzieją się różne rzeczy, na stole są potrawy, toczą się też inne dyskusje. Jeśli nie chcemy kontynuować jakiegoś tematu, możemy przekierować uwagę na to, co dzieje się wokół. Tu nie chodzi o unikanie konfrontacji, ale o pokazanie, że to jest czas, który moglibyśmy spędzić w bardziej wartościowy sposób. Można powiedzieć o tym wprost: 'słuchaj, już mnie o to pytałeś, a ja nie chcę rozmawiać na ten temat. Spotykamy się raz na parę miesięcy, mam ci do powiedzenia dużo ciekawsze rzeczy'. Oczywiście, nie muszą to być dokładnie te słowa, formułując taki komunikat, każdy powinien używać języka, którym posługuje się na co dzień".
Zachowaj emocjonalny dystans
Inną metodą na niechciane rady i komentarze, o której wspomina dr Godlewska, jest udzielanie neutralnych odpowiedzi: "rozumiem, że ty tak to widzisz", "dziękuję za tę uwagę/komentarz". Kluczem jest tutaj zachowanie dystansu emocjonalnego. Nasze odpowiedzi powinny być krótkie i nie zdradzać uczuć. Nie wchodząc w debatę na poziomie emocjonalnym, mamy szansę znacznie szybciej zakończyć niewygodny temat.
Co zrobić, żeby nieprzyjemne komentarze przy świątecznym stole nie raniły?
Mamy wiele możliwości reagowania na nieprzyjemne komentarze czy "dobre" rady przy świątecznym stole, jednak nie da się cofnąć tych już wypowiedzianych, a czasem potrafią one mocno zaboleć. Jak możemy sobie z tym poradzić?
"To jest praca nad poczuciem własnej wartości. Oczywiście ono nie pojawi się nagle na dwa dni przed świętami, ale warto na taką drogę wchodzić, żeby się lepiej czuć. Żyjemy otoczeni ludźmi i zawsze mogą pojawić się niekorzystne komentarze, jeśli będziemy wszelkie takie informacje do siebie przyjmowali, to będzie nam bardzo trudno funkcjonować. Dlatego konieczne jest wypracowanie filtra poznawczego. Można zapytać siebie: 'czy to, co mówi tak osoba, to tak naprawdę jest o mnie?', 'czy to jest opinia, czy to są fakty o mnie'. Jest wyraźna różnica pomiędzy faktami, spostrzeżeniami, obserwacjami, a opiniami. Skoro nasz rozmówca wypowiada swoją opinię, to warto się zastanowić, jakie są fakty. Drugą kwestią jest to, by przypominać sobie o własnej wartości: 'nie muszę być akceptowana przez innych, by być wartościową osobą'. Bardzo ważne są samowspółczucie i samoakceptacja. Jeśli będziemy budować siebie w taki sposób, to rzeczy, które przychodzą z zewnątrz, będą nas mniej bolały".
Uświadomienie sobie, że przykry komentarz to jedynie opinia mówiącego, pozwala przekierować rozmowę w obszar faktów: "skąd masz taką wiedzę", "na jakiej podstawie tak uważasz" . Oddzielenie faktów od uczuć pozwoli nam zachować spokój i równowagę.
Przy wielkanocnym stole nie zapomnij o oddychaniu
Mimo chęci zachowania spokoju czasem przykry komentarz może wzbudzić w nas gniew, frustrację, smutek. Jak poradzić sobie z tym tu i teraz, siedząc przy wielkanocnym stole?
"Oddech. Jest taka metoda czterech sekund - mniej więcej tyle trwają dwa pełne cykle oddechowe, czyli wdech i wydech. To jest absolutne minimum, zanim w ogóle otworzymy usta, czy cokolwiek zrobimy. Przynajmniej dwa wdechy i wydechy są niezbędne, aby choć trochę obniżyć poziom napięcia. To może być za mało, jeśli mamy taką konstrukcję psychiczną lub komentarz był wyjątkowo bolesny, wówczas pomoże parafraza".
Parafrazowanie
Skuteczną metodą na niechciane i przykre komentarze jest parafrazowanie, czyli oddawanie sensu wypowiedzi rozmówcy, używając własnych słów. Parafrazowanie nie wprowadza nowych treści, jest tylko powtórzeniem wypowiedzi innymi słowami, nie jest też potwierdzeniem, ani zaprzeczeniem komentarza. Gdy parafrazujemy używamy zwrotów typu: "Czy ja dobrze rozumiem…", "mówisz, że jestem taka i taka", "jeśli dobrze słyszę, pytasz mnie czemu tak beznadziejnie załatwiłam tę sprawę?".
Parafrazowanie może nam przynieść kilka pozytywnych zdarzeń. Z jednej strony pozwala na łagodzenie tonu rozmowy, z drugiej strony skłania rozmówcę do autorefleksji nad słowami, które wypowiedział.
"Parafrazowanie może pomóc drugiej stronie usłyszeć, co właśnie powiedział/a. Czasami ludzie w pośpiechu, emocjach, w przewrotnym poczuciu humoru, a czasem pod wpływem alkoholu, wypowiadają zdania zupełnie nie mając świadomości, jak może je usłyszeć i zrozumieć druga osoba. Dzięki parafrazie pokazujemy rozmówcy, co właśnie powiedział. Dzięki temu zyskujemy czas, bo w momencie powtarzania zdań oddychamy, spada nasze napięcie, a jednocześnie przerzucamy piłeczkę na drugą stronę, która musi zareagować: potwierdzić lub zaprzeczyć, że właśnie to miał na myśli".
Dr Małgorzata Godlewska zwraca też uwagę, że nie mamy obowiązku odpowiadać na wszystko, co usłyszymy przy wielkanocnym stole z prędkością karabinu maszynowego. Warto zrobić pauzę, dać sobie czas na krótki oddech i zebranie myśli. W sytuacji spotkania rodzinnego dzieje się jednocześnie wiele rzeczy, toczy kilka rozmów, jest mnóstwo energii, możemy sobie pozwolić na dłuższą pauzę, bo ona nawet nie zostanie zauważona.
I na koniec, jak zauważa ekspertka, najskuteczniejszy sposób, na to by złośliwe komentarze nas nie raniły to budowanie poczucie własnej wartości:
Najważniejsze jest to, co myślimy o sobie. Jeśli czujemy się ze sobą dobrze, to potrafimy spojrzeć na negatywne komentarze z większym dystansem.
Zobacz również:
Chcesz lepiej zrozumieć siebie i innych? Poznaj sprawdzone porady dotyczące inteligencji emocjonalnej, typów osobowości i relacji międzyludzkich. Zajrzyj na kobieta.interia.pl/psychologia
