VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-morawiecki-i-kosiniak-a-wiec-da-sie-w-polsce-rozmawiac-bez-c,nId,23322094

⇱ Jasionka. Debata Mateusz Morawiecki vs. Władysław Kosiniak-Kamysz - komentarz - Wydarzenia w INTERIA.PL





- Muszę, bo się uduszę - stwierdził w pewnym momencie dyskusji Władysław Kosiniak- Kamysz i dobrze pokazuje to jej styl.

Przecież wicepremier, wpisując się w klasyczny dziś model, powinien krzyczeć: "pan już dość mówi" albo po prostu przerywać, najlepiej obrażając rywala.


- Jak sobie łby pourywamy, to żadne zagrożenie nam nie będzie potrzebne - kończył z kolei debatę obecny wicepremier.

Kosiniak-Kamysz jako godny rywal


Mateusz Morawiecki w debacie prowadzonej przez redaktora naczelnego Interii Piotra Witwickiego deklarował swoją współpracę na rzecz programów "poprawiających życie Polaków i bezpieczeństwo Polski". Obserwator polskiej polityki w ciągu ostatnich wielu lat, a kilku szczególnie, mógłby zapytać: czy oni dobrze się czują?



Nie tylko oni. Sondaże pokazują, że zdecydowana większość Polaków uważa, że największym zagrożeniem dla dzisiejszej Polski jest polaryzacja polityczna. Dyskusja między obecnym wicepremierem i byłym premierem w Jasionce powinna te osoby zadowolić.

Momentami ostra, niepozbawiona złośliwości, ale bez efekciarskiego chamstwa i tanich ataków ad personam, wpisuje się w pewne zapotrzebowanie przynajmniej części społeczeństwa.

Zobacz również:


Kosiniak-Kamysz pokazał się jako godny rywal znanego z sypania danymi i analizami Morawieckiego. I był to jego duży sukces. Brutalna prawda jest taka, że niewielu jego kolegów z rządu byłoby w stanie temu podołać na poziomie tak szczegółowej rozmowy.

Nie każdy się nadaje


Po pierwsze więc, dobrze, że zaczyna się moda na długie merytoryczne dyskusje, a nie efekciarskie pyskówki. To zasługa nie polityków a odbiorcy głosującego głównie oglądalnością w mediach społecznościowych. Ludzie chcą ewidentnie tego słuchać. Zarazem wywołuje to poważną selekcję polityczną.

Wielowątkowe, pogłębione analizy nie dla każdego są dobre. Brutalna prawda jest taka, że polityk tłumaczący w szybkim wywiadzie radiowym, że rozwiązaniem problemów energetycznych Polski jest autonomiczny pociąg metra, nie miałby w Jasionce czego szukać, choć uchodzi za europarlamentarnego eksperta od relacji z USA. Mieliby kłopot także jego liczni koledzy.



Tego rodzaju formuła eliminuje wielką część dzisiejszej klasy politycznej, a śmiem twierdzić, że szczególnie dużą liczbę polityków obecnej głównej formacji władzy.

W świecie tych kompleksowych potyczek i rozmów świetnie się czuje Morawiecki, co nie jest wielkim zaskoczeniem dla osób, które widziały go rozmowach z Jackiem Bartosiakiem czy Janem Rokitą.

Kosiniak-Kamysz jednak z powodzeniem stawiał czoła byłemu wieloletniemu prezesowi ogromnego banku i premierowi. Pod tym względem zapewne on bardziej się wzmocnił tą debatą, bo pokazał się jako kompetentny i samodzielnie myślący polityk (nawet jeśli Morawiecki wypominał mu brak samodzielności).

Dwaj elastyczni faceci


Równocześnie nie było tam odstawiania nogi. Spór był momentami ostry, ale merytoryczny. Lider PSL wypominał Morawieckiemu i jego formacji prorosyjskiego Orbana, ministra Telusa, radykalizację języka PiS, rozmaite niedociągnięcia.

Morawiecki wyliczył finansowe różnice w bilansie rządów swoich i Tuska, dekonstruował nieprzygotowanie programów rządowych, a także zaszywanie (np. w planie pożyczki SAFE) obsługi zachodniego przemysłu.



Obaj sprawnie operowali na gruncie przeciwnika. Morawiecki gładko wchodził w obszary wsparcia dla rolnictwa, Kosiniak w kwestie inwestycyjne w całej Polsce.

Ataki szły na formacje, liderów, sojuszników, ale dyskutujący trzymali się kulturalnej formy, która - mimo wszystko - nie była wcale tak daleka od oksfordzkiego wzorca merytorycznej debaty.

Słuchając tych dwóch polityków, można było mieć jeszcze jedno wrażenie. W gruncie rzeczy mieliśmy do czynienia ze sporem dwóch menadżerów, który z nich sobie lepiej radził (liczby przemawiają zdecydowanie na korzyść Morawieckiego), a nie o idee i kierunki.

Nie jestem w stanie wykazać jednego ideologicznego elementu sporu. Sprawy, w której obaj politycy mają przeciwne cele. To zresztą sporo mówi o polskiej polityce.

Test kompetencji polityków?


Ta rozmowa na pewno nie ucieszyła Donalda Tuska, który bardzo krzywo patrzy na przerywanie przez ludowców kordonu sanitarnego, jaki miał otaczać PiS i prezydenta. A polityczny kontekst tego spotkania jest oczywisty.

Zobacz również:


Lider PSL i wicepremier reprezentuje najbardziej akceptowalne dla konserwatystów skrzydło obecnego układu władzy. Były premier bardziej umiarkowaną stronę polskiej prawicy. Obaj, gdy trzeba, potrafią bywać mocno elastyczni. Dziś wysłali sygnał, że mogą ze sobą normalnie rozmawiać, a w domyśle pozostaje kwestia, czy mogą współpracować.



Tak czy siak, dobrze, że takie rozmowy się odbywają. Bo, pomijając wszystko inne, są testem kompetencji polityków, a nie tylko ich socjotechnicznego refleksu i zdolności do przekraczania kolejnych granic agresji.

Podobno ojcowie założyciele USA godzinami debatowali ze sobą i z wyborcami, budując programy w trakcie takich rozmów. Może to jest kolejny etap także dla nas.

Wiktor Świetlik


Szef MON o środkach na obronność: Nie odpuszczę ani jednego euro i ani jednej złotówkiPolsat NewsPolsat News