W skrócie
- Wzrost cen ropy spowodował podwyżki cen biletów lotniczych oraz ograniczenie liczby połączeń w Polskich Liniach Lotniczych LOT.
- PPL LOT podejmuje działania mające na celu ograniczenie ryzyka związanego ze zmianami cen paliw i kursów walut, ale nie są w stanie całkowicie zneutralizować presji kosztowej.
- Przewoźnik zapowiedział optymalizację siatki połączeń, co może skutkować likwidacją, zawieszeniem niektórych tras oraz zmianami w liczbie lotów na wybranych kierunkach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wzrost cen ropy odbija się nie tylko na transporcie drogowym, ale również lotniczym. Przewoźnicy ogłaszają podwyżki cen biletów i wygląda na to, że nie ominie to także PPL LOT. Spółka odpowiedziała na pytania "Business Insidera", jak zamierza poradzić sobie z kryzysem paliwowym.
Rosną ceny biletów lotniczych. Nie da się zneutralizować "presji kosztowej"
Z odpowiedzi spółki wynika, że wzrost cen paliwa "istotnie podnosi" koszty operacyjne. W związku z tym PPL LOT podejmuje działania wewnętrzne, które mają ograniczyć ryzyko związane ze zmianami cen paliw i kurs walut. Podkreślono jednak, że "przy tak dynamicznych zmianach rynkowych nie są one w stanie w pełni zneutralizować presji kosztowej".
Zobacz również:
Wzrost cen biletów lotniczych w polskich liniach jest praktycznie nieunikniony. Przykładowy lot z Warszawy do Seulu w lipcu kosztuje obecnie około 5,8 tys. zł; gdy wcześniej ceny oscylowały w okolicach 4 tys. zł. W tym okresie z reguły bilety do stolicy Korei Południowej są najtańsze w roku ze względu na porę deszczową, więc o ile sytuacja na rynkach się nie uspokoi, w sezonie możemy spodziewać się wyższych cen.
PPL LOT zawiesi część połączeń? Trzeba szykować się na zmiany w harmonogramach
Spółka przekazała także "Business Insiderowi", że widzi "ograniczone możliwości przełożenia wzrostów na ceny biletów". Dlatego PPL LOT ma skupić się na "optymalizacji operacyjnej" poprzez dostosowanie siatki połączeń do obecnej sytuacji. W praktyce oznacza to, że nierentowane trasy mogą zostać zlikwidowane, lub zawieszone, a niektóre kierunki mogą mieć ograniczoną liczbę lotów. Z kolei bardziej rentowne trasy z wysokim popytem ze strony pasażerów mogą mieć nawet zwiększoną liczbę połączeń.
Spółka przekazała, że monitoruje sytuację geopolityczną na bieżąco i dostosowuje do niej zarządzanie flotą. "Jesteśmy gotowi do powrotu na zawieszone kierunki, gdy tylko pozwolą na to warunki bezpieczeństwa" - przekazał portalowi PPL LOT.
Przypomnijmy, że w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie i bezpieczeństwem lotów PPL LOT przedłużył do 18 kwietnia zawieszenie rejsów do, oraz z Tel Awiwu (Izrael). Z kolei loty do Rijadu (Arabia Saudyjska) i Bejrutu (Liban) są zawieszone do 30 kwietnia.
