VOOZH about

URL: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-swiat-ze-strachem-patrzy-na-brame-lez-grozba-kolejnego-wstrz,nId,23322750

⇱ Czy blokada „Bramy Łez” zagrozi globalnym dostawom? Znaczenie cieśniny Bab al-Mandab - Biznes w INTERIA.PL


Świat ze strachem patrzy na "Bramę Łez". Groźba kolejnego wstrząsu

Ormuz stała się chyba najczęściej ostatnio przywoływaną w mediach cieśniną, jednak takich "wąskich gardeł" w globalnym łańcuchu dostaw jest więcej. Kolejnym krytycznym punktem jest od lat Bab al-Mandab łącząca Morze Czerwone z Morzem Arabskim. Świat ze strachem patrzy na "Bramę Łez" - cieśniną normalnie przepływało 12 proc. globalnego handlu.


Bab al-Mandab jest kolejnym "wąskim gardłem" światowego transportu zagrożonym atakami w bliskowschodnim konflikcieKARIM SAHIBAFP




Spis treści:

  1. Bab al-Mandab niepokoi świat. Jemeńscy Huti mogą włączyć się do wojny
  2. "Brama Łez" od lat jest krytycznym punktem na mapie handlowych szlaków
  3. Teheran ma klucz do "Bramy Łez". Bab al-Mandab może być kartą przetargową

Ubiegłotygodniowa deklaracja jemeńskich Huti o możliwym intensywnym włączeniu się do obecnej wojny na Bliskim Wschodzie (szyiccy Huti wspierają Iran i Hezbollah) postawiła w stan gotowości ekspertów, którzy niemal jednogłośnie zapowiedzieli możliwy wzrost ceny baryłki ropy do poziomów przekraczających 150 dolarów w przypadku blokady przesmyku. "Wąskie gardło" światowego transportu, jakim jest "Brama Łez" (Bab al-Mandab), mogłaby zostać łatwo zablokowana nawet ograniczonym atakiem rakietowym czy dronowym - uważają komentatorzy. W tym przypadku główną rolę odegrałoby nawet nie realne zagrożenie, ale strach, jaki padłby na operatorów morskiego transportu.



Bab al-Mandab niepokoi świat. Jemeńscy Huti mogą włączyć się do wojny


- To prawda, że Bab al-Mandab jest wąskim gardłem światowego transportu, ale jej blokada nie miałaby fundamentalnego znaczenia dla dostaw ropy z rejonu Bliskiego Wschodu do Europy - przekonuje w rozmowie z Interią Dawid Czopek, analityk rynków surowcowych i zarządzający FIZ Polaris. - Tam zagrożenie trwa od wielu lat i wielkie tankowce z rejonu Zatoki Perskiej już tam nie pływają - tłumaczy ekspert. Zdaniem Dawida Czopka, ewentualny wpływ blokady Bab al-Mandab na wyceny ropy byłby raczej efektem psychologicznym niż realnym zagrożeniem dla tankowców.

Zobacz również:


- Wielkie zbiornikowce, które miałyby płynąć do Europy, od czasu pierwszych kłopotów z działalnością Huti, przerzuciły się na szlak wokół Afryki, wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Ta trasa jest oczywiście o wiele dłuższa, ale w przypadku przewozu bardzo dużej ilości ropy, fracht nie robił aż tak istotnych dodatkowych kosztów - mówi Interii Dawid Czopek, wyceniając ten dodatkowy koszt na raptem kilkadziesiąt centów na baryłce (przy cenie baryłki np. 60-70 dolarów).



- Oczywiście nie można lekceważyć wpływu ewentualnej blokady Bab al-Mandab na światowy handel i transport innych towarów - konkluduje Dawid Czopek, zwracając uwagę, że "Brama Łez" rzeczywiście jest jedyną drogą z Oceanu Indyjskiego w stronę Kanału Sueskiego.

"Brama Łez" od lat jest krytycznym punktem na mapie handlowych szlaków


Wyjaśnijmy: jemeńscy Huti w ostatnich dniach marca rozpoczęli ograniczone ataki balistyczne i dronowe na Izrael. Jak dotąd nie włączali się w obecny konflikt, jednak amerykańscy i izraelscy stratedzy musieli mieć "z tyłu głowy" ewentualne ataki Huti i - przede wszystkim - możliwość paraliżowania przez nich ruchu statków w Bab al-Mandab.

Już w 2023 roku Huti zaczęli atakować cele w Izraelu i na Morzu Czerwonym, w akcie solidarności z Hamasem. W 2024 roku Huti regularnie atakowali cele w Izraelu (w większości przypadków pociski przechwycono) i na Morzu Czerwonym. W 2025 roku nastąpiła eskalacja (w okresie "wojny 12-dniowej" z Iranem) - Izrael skutecznie bombardował cele Huti w Jemenie, zabijając część przywódców ugrupowania.

W tym samym 2025 roku zawarto rozejm między jemeńskimi Huti a USA i Izraelem. Huti dali o sobie znać obecnie - w końcu marca atakując Izrael.



Warto też wyjaśnić, że jemeńscy Huti swój gniew kierują przeciwko szeroko rozumianemu Zachodowi (także Izraelowi) oraz Arabii Saudyjskiej. W ciągu ostatnich lat Huti atakowali rakietami m.in. obiekty należące do naftowego giganta Aramco (w porcie Dżudda), oraz znajdującą się na zachodnim wybrzeżu Arabii Saudyjskiej rafinerię Rabigh.

Teheran ma klucz do "Bramy Łez". Bab al-Mandab może być kartą przetargową


O wpływie Teheranu na działania jemeńskich Huti przypomnieli niedawno niemieccy eksperci cytowani przez portal T-Online. Cytowany przez portal Guido Schmidtke (ekspert wojskowy) zwrócił uwagę, że choć Huti nie włączyli się do pierwszych dni obecnego konfliktu, być może zwyczajnie czekają na odpowiedni moment, by interweniować.

Z kolei niemiecki ekonomista Thomas Obst cytowany przez T-Online wyraził obawę, że koszty transportu mogą znacznie wzrosnąć, jeśli Huti ponownie wezmą na celownik wąskie gardło we Wschodniej Afryce.

Dodajmy, że przed uaktywnieniem się sił Huti w Jemenie, przez Bab al-Mandab mogło przepływać nawet ok. 10 proc. światowych transportów ropy (znacznie poważniejsze skutki dla globalnych szlaków transportu ropy i gazu ma blokada cieśniny Ormuz). Zagrożenie na Morzu Czerwonym i w cieśninie Bab al-Mandab spowodowało przekierowanie na szlak wokół Przylądka Dobrej Nadziei.



Jednak "Brama Łez" - jak wspomniano - ma wciąż ogromne znaczenie w transporcie morskim innych towarów oraz ewentualnym transporcie ropy z saudyjskiego portu na wybrzeżu Morza Czerwonego (ropa przesyłana z saudyjskich pól wydobywczych rurociągiem Wschód-Zachód do terminali w Janbu i Al Muajiz nad Morzem Czerwonym). Właśnie w taki sposób ropa znad Zatoki Perskiej teraz trafia do Europy (z portów Morza Czerwonego na północ przez Kanał Sueski), ale także na południe, do innych niż europejscy odbiorców. Ten ostatni kierunek może być szczególnie problematyczny. W połowie marca, gdy blokada cieśniny Ormuz stała się faktem i zrozumiano, że wojna nie zakończy się szybko, kilkadziesiąt tankowców (informowały o tym Bloomberg i "Financial Times") wpłynęło na Morze Czerwone do saudyjskiego portu Janbu (aby ominąć Cieśninę Ormuz). Tankowce miały kierować się na rynku azjatyckie i wrócić na Ocean Indyjski właśnie przez Bab al-Mandab.

Zobacz również:



Obniżka cen paliw na stacjachPolsat NewsPolsat News

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?
Dołącz do nas