VOOZH about

URL: https://wydarzenia.interia.pl/felietony/news-jak-orban-ogrywa-zachod-i-polske,nId,23321412

⇱ Taśmy prawdy Péter Szijjártó-Siergiej Ławrow. Otwarte donosy - Wydarzenia w INTERIA.PL




Część naszych polityków wyraźnie pogubiła się w międzynarodowej polityce. W najlepszym wypadku to naiwność. W najgorszym - geopolityczna krótkowzroczność. W 2026 roku popieranie premiera Węgier, Viktora Orbána, ma rzekomo stanowić wyraz solidarności z politykiem antyeuropejskim, antyliberalnym i tak dalej. Proszę bardzo - co kto lubi.

Problem polega jednak na tym, że z pola widzenia znika rzecz zasadnicza. Premier Orbán nie tylko współpracuje z prezydentem Donaldem Trumpem, ale także aktywnie wspiera politykę prezydenta Władimira Putina. Po wejściu do Unii Europejskiej oraz NATO węgierski polityk rozpoczął systematyczne testowanie granic tego, jak daleko można się rozepchnąć w międzynarodowych strukturach. Poszło mu znakomicie.



Okazało się, że można być antyunijnym i pozostawać w UE. Można współpracować z Rosją Putina, pozostając w NATO. Wszystko to uchodzi płazem. Co jakiś czas wybucha awantura o sankcje czy praworządność, ale Budapeszt nauczył się jednego: za cenę drobnych ustępstw wystawia się partnerom wysoki rachunek polityczny. Nie trzeba być lubianym, skoro konfitury europejskie wcale nie znikają ze stołu.

Węgierska recepta


Teraz śladami Węgier podąża Słowacja. I doprawdy nie wiadomo, dlaczego miałaby tego nie robić. Recepta działa. Wywindowanie małego kraju wedle schematu: wejść do dużego organizmu międzynarodowego i tam się stawiać - okazuje się nad wyraz skuteczne.

W sytuacji, gdy od stycznia 2025 drapieżna administracja USA życzy sobie osłabienia lub rozmontowania Unii Europejskiej, pozycja mikrograczy nagle wystrzeliła do stratosfery polityki zagranicznej. Dość przypomnieć, że Marco Rubio po monachijskiej konferencji bezpieczeństwa udał się do Budapesztu i Bratysławy. Nigdzie indziej jego stopa nie postała.

Generalnie zatem recepta węgierska jest prosta: chodzi o to, jak przechytrzać większych graczy. Orbán, jako lider małego państwa, ma do tego prawo. Momentami radzi sobie nawet znakomicie.



Ale nie każdy może grać tą samą grą bez ponoszenia tych samych konsekwencji. Czym innym jest punkt widzenia państwa, które nawet nie graniczy z Rosją, a czym innym państwa, takiego jak Polska, w które wycelowane są rakiety z obwodu kaliningradzkiego i innych kierunków.

Taśmy prawdy. Gra z Kremlem, gra z Polską


A tutaj proszę, wypłynęły nagrania. Ze śledztwa dziennikarskiego dowiadujemy się, że Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ, przekazywał Siergiejowi Ławrowowi poufne informacje o Unii Europejskiej.

Zobacz również:


Zamknięte posiedzenie unijnej Rady ds. Zagranicznych? Nie szkodzi. Węgierski polityk szybciutko donosi Kremlowi o szczegółach rozmów.

Punkty sporne, wątpliwości, decyzje do podjęcia - wszystko to, jak się okazuje, podsuwano pod nos Rosjanom, jednocześnie tyrając na unijnym zapleczu nad rozmontowaniem sankcji.

W jednej z rozmów okazuje się, że Węgrzy pracowali nad uratowaniem flotylli statków, które potajemnie wożą ropę. Pośrednio to wspieranie militarnej agresji przeciwko Ukrainie. W gruncie rzeczy współpracy politycznej i gospodarczej z Kremlem nikt nie ukrywał, jednak otwarte donosy i kolaboracja, to inna liga. Z ujawnionych rozmów wynikało, że Słowacja Roberta Fico także uczestniczy w tej grze na Rosję.



Polityka przechytrzenia


Byłoby naiwnością myśleć, że węgierska "polityka przechytrzenia" nie obejmuje Polski. Rozgrywanie sprawy pana Ziobry i innych dobitnie dowodzi mieszania się do naszych spraw i rozgrywania naszej polaryzacji. Piękne słowa o obronie suwerenności i wartościach konserwatywnych to wata, którą zapycha się uszy, aby nie słyszano o pogłębiających się rosyjskich powiazaniach Węgier. Nasze państwo jest większe. Gdzie indziej leży na mapie. I ma zupełnie inny stosunek do Putina.

Obecny przeciwnik Orbána, Péter Magyar, przez lata był związany z Fideszem i zna ten system od środka. "Przez długi czas wierzyłem w ideał patriotycznych, suwerennych Węgier" - napisał w 2024 roku. "Jednak w ostatnich latach musiałem zdać sobie sprawę, że to nic innego jak polityczny produkt, słodki lukier… służący utrzymaniu władzy i gromadzeniu ogromnego bogactwa". Warto te słowa zapamiętać.

Putin zyskuje czas i środki


Lisia zręczność Orbána w ogrywaniu większych graczy obejmuje także Polskę i naszą prawicę. A to tylko fragment szerszego obrazu.

W 2026 Rosja może osiągać strategiczne cele bez wygrywania wojny w Ukrainie. Front utknął, ale Putin przesuwa kolejne pionki na szachownicy. Rosną ceny surowców. Rośnie liczba sojuszników rosyjskich w UE i NATO. Rośnie dystans USA wobec Europy. To są realne sukcesy. Putin zyskuje przecież czas i środki na kontynuowanie wojny.



Dla Polski oznacza to na pewno jedno: przedłużający się konflikt w Europie Wschodniej i trwałą niestabilność w regionie. Nie ma spokoju - i nie będzie go długo. I my za to płacimy: podatkami, zbrojeniami, obawami, przyszłością dzieci. Doprawdy nie wiadomo, jak to możliwe, że niektórzy z naszych polityków, rzekomo tak troskliwi o bezpieczeństwo Polski, wciąż popierają Orbána. Wręcz dają się wodzić za nos.

Można podziwiać spryt Węgra. Można nawet próbować go naśladować. Problem w tym, że dla Polski ta gra nie jest "tylko" sprytem - ale hazardem (z donosami do Kremla), na które po prostu nie możemy sobie pozwolić.

Jarosław Kuisz


Domański w ''Gościu Wydarzeń'': Nikt do tej pory w Unii nie dokonał tak masywnego działania na rzecz obniżenia cen paliwPolsat NewsPolsat News