Od emocjonującej rywalizacji pomiędzy Szwecją a Polska w finale baraży o mistrzostwa świata mijają kolejne dni, a wielu kibiców wciąż nie pogodziło się z faktem, że Biało-Czerwonych zabraknie na tegorocznym mundialu. Podopieczni Jana Urbana przegrali 2:3 i choć w ofensywie zagrali dobre spotkanie, nie wystarczyło to, aby pokonać gospodarzy rywalizacji. Tym samym Szwecja w bardzo wyrachowany sposób wykorzystała ścieżkę eliminacyjną w Europie.
Warto bowiem przypomnieć, że skandynawska ekipa w eliminacjach zdobyła zaledwie dwa punkty i zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie. Polacy natomiast zainkasowali siedemnaście "oczek" i finiszowali na drugiej lokacie, tuż za Holendrami. Mimo tego to Szwedzi pojawią się na boiska w Ameryce Północnej, a Biało-Czerwoni mundial będą śledzić w telewizorach. I droga Szwedów na turniej budzi w ostatnim czasie duży oburzenie.
Zobacz również:
Kolejne głosy oburzenia po meczu Szwecja - Polska. Wymowny komentarz
Nie brakuje głosów, że do meczu Szwecji z Polską w ogóle nie powinno dojść, ponieważ Skandynawowie po tak kiepskich eliminacjach w ogóle nie powinni mieć szans na grę w barażach, co umożliwiły im wyniki w Lidze Narodów. Podobny przekaz płynie z wypowiedzi byłego reprezentanta Polski, Radosława Kałużnego. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" były zawodnik uważa, że droga na mundial w Europie jest wyboista.
Zobacz również:
"Eliminacje w Europie są najtrudniejsze i chyba najgłupsze. Chodzi mi o to, że Szwedzi ugrali w grupie eliminacyjnej dwa punkty, zajęli ostatnie miejsce, a mimo to pojadą do USA, bo udział w barażach dały im występy w Lidze Narodów. No według mnie to są jaja" - ocenił Kałużny.
Niech sobie funkcjonuje ta Liga Narodów, lecz niech nie będzie drogą objazdową do wielkich imprez
Zdaniem byłego piłkarza mundial bez Polaków mocno traci na atrakcyjności dla polskiego kibica, na co wpływ będą miały również pory rozgrywania meczów. Kałużny dodaje jednak, że brak awansu wziął się również z fatalnej gry defensywnej Biało-Czerwonych. "W internecie krąży taki mem z koniem. Jego przód wygląda imponująco - piękny okaz, ogier jak się patrzy, ale druga część to wygłodzona, zapuszczona chabeta. To właśnie była nasza Polska. Z przodu - wspaniale, w tyłach - dramat"- ocenił. "Bardzo długo za swój występ na pochwały zasługiwał Przemysław Wiśniewski, tyle że na do widzenia dał się obrócić Viktorowi Gyoekeresowi i mundial obejrzymy w telewizji. Nie chcę się pastwić nad naszą defensywą, lecz z taką nigdy niczego nie ugramy" - uważa były reprezentant Polski.
