To może być jeden z najbardziej spektakularnych i najboleśniejszych upadków w najnowszej historii polskiej siatkówki. JSW Jastrzębski Węgiel, klub z pełną tytułów historią, jeszcze przed rokiem zdobywający brązowy medal Ligi Mistrzów, stoi na skraju upadku.
Jastrzębianie stracili bowiem wsparcie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W marcu partner strategiczny klubu ogłosił, że rezygnuje ze wspierania siatkarskiej drużyny, jednej z najbardziej utytułowanych w kraju. Prezes klubu Adam Gorol przyznał nawet niedawno w rozmowie z TVP Sport, że nie ma zabezpieczenia na pokrycie wszystkich zobowiązań finansowych jeszcze na ten sezon.
"Jak będą potrzebowali pomocy, mogę zagadać do jakiegoś sponsora. Może uda się coś załatwić, jest dużo spółek Skarbu Państwa, które są bogate. Zainwestujcie w Jastrzębski Węgiel" - apelował niedawno Tomasz Fornal, który przez sześć lat święcił triumfy z drużyną.
Spadkowicz może utrzymać się w PlusLidze. Rozmowy trwają, to ma być sprzedaż licencji
Tak się jednak prawdopodobnie nie stanie. Problemy JSW Jastrzębskiego Węgla ujawniły się już wcześniej, ale komunikat jastrzębskiej spółki okazał się najmocniejszym ciosem. Czy ostatecznym i nokautującym, dopiero się rozstrzygnie. Obecnie jednak najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że klub w obecnej formie nie wystąpi w kolejnym sezonie PlusLigi.
Jak słyszymy, w czwartek odbyły się kolejne rozmowy w sprawie wykupu licencji JSW Jastrzębskiego Węgla przez Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa. Spadkowicz z PlusLigi jest poważnie zainteresowany przejęciem licencji jastrzębskiego klubu. Dzięki temu, mimo sportowego spadku, klub z Częstochowy zachowałby swoje miejsce w elicie.
Cała operacja miałaby być przeprowadzona tak, by klub z Jastrzębia-Zdroju był w stanie spłacić zobowiązania finansowe. Także wobec zawodników. Większość z nich jest w trakcie rozmów kontraktowych na przyszły sezon z nowymi klubami. Część, jak na przykład Łukasz Kaczmarek, miała już znaleźć nowego pracodawcę - w przypadku wicemistrza olimpijskiego ma nim zostać Asseco Resovia Rzeszów.
Zobacz również:
Siatkówka ma zostać w Jastrzębiu-Zdroju. Ale pod ukraińskim szyldem
Nie oznacza to jednak, że kibice w Jastrzębiu-Zdroju w najbliższym sezonie nie będą u siebie oglądać siatkówki na poziomie PlusLigi. W mieście w województwie śląskim przystanek może bowiem znaleźć Barkom Każany Lwów.
Ukraiński zespół występuje w PlusLidze od 2022 r. Pierwotny pomysł zakładał, że będzie występował we Lwowie. Te plany pokrzyżował atak Rosji na Ukrainę i wybuch wojny. Od tamtej pory klub co roku zmienia miasto bazowe.
Zaczął w Krakowie, potem przeniósł się do Wielunia, Tarnowa, a w tym sezonie występował w Elblągu. Z tym ostatnim miastem już się jednak pożegnał.
Wszystko wskazuje na to, że kolejnym gospodarzem Barkomu zostanie Jastrzębie-Zdrój. Tutaj też na oficjalne potwierdzenie trzeba będzie jeszcze poczekać, ale ma to być sposób na utrzymanie PlusLigi w mieście, które mocno żyje siatkówkę.
To oczywiście rodzi pytania o status Barkomu. Od debiutu w PlusLidze klub funkcjonuje w niej na specjalnych warunkach. Dotyczą limitu obcokrajowców. Na boisku jednocześnie może ich przebywać maksymalnie trzech. Podczas gdy w pozostałych klubach za rodzimych zawodników uznawani są Polacy, w Barkomie taki status mają Ukraińcy.
Jak słyszymy, nawet z siedzibą w Jastrzębiu-Zdroju Barkom miałby nadal występować w PlusLidze właśnie na takich zasadach. A jak jako pierwszy informował na portalu X siatkarski ekspert Jakub Balcerzak, trenerem drużyny miałby zostać obecny opiekun JSW Jastrzębskiego Węgla, czyli Andrzej Kowal.
Na razie ma jeszcze jednak do dokończenia obecny sezon. W sobotę JSW Jastrzębski Węgiel rozegra drugie spotkanie ćwierćfinałowe z PGE Projektem Warszawa. Jeśli nie wywalczy awansu do półfinału - w rywalizacji do dwóch zwycięstw przegrywa 0:1 - może to być ostatnie spotkanie klubu w PlusLidze pod obecnym szyldem.
