Władimir Semirunnij obiecał olimpijski krążek i słowa dotrzymał. W Mediolanie sięgnął po srebrny medal w wyścigu na 10 000 m. Zewsząd odbierał zasłużone gratulacje i słowa uznania.
Już wtedy znane było jego zamiłowanie do ciężkiego treningu. Przy każdej okazji zapewniał również o nieustannym głodzie rywalizacji. Na tyle silnym, że same panczeny przestały mu wystarczać.
Władimir Semirunnij spróbuje sił w nowej roli. Cel jasno określony: kolarskie mistrzostwa Polski
23-latek wspominał mimochodem o wyścigach kolarskich. Nie amatorskich. Chce podjąć rywalizację na poważnie. Czy to aktualny plan?
- Tak, ale na razie czekam na trenera - potwierdza w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet. - Po jego wakacjach ustalimy plan i dogadamy, jak to wykombinować. Mnie chodzi o to, żeby mieć jakieś ściganie w głowie poza łyżwiarstwem, bo przerwa między sezonami jest długa. Na przykład mistrz olimpijski na 10 000 metrów, Metodej Jilek, już teraz startuje maratony na rolkach w Chinach.
"Wowa" na rolkach ścigać się nie chce. Ale jako kolarz zamierza się sprawdzić wśród najlepszych. Będzie to dla niego nowy obszar sportowych doświadczeń.
- Chciałbym spróbować w czasówce na mistrzostwach Polski - oznajmia. - Wykręcam na rowerze dobre waty, gdy robimy z trenerem odcinki i interwały. Ale takiej 50-minutowej czasówki jeszcze nigdy nie jechałem na maksa, więc to będzie ciekawe, jak to by wyglądało. Może za szybko zacznę i później nie wytrzymam? Na razie nie wiem, jaka jest trasa i czy będzie trudna.
Zobacz również:
Na koncie ma już medale ME, MŚ i ten najcenniejszy - zdobyty na imprezie czterolecia. W najbliższym sezonie zimowym planuje uzupełnić kolekcję.
- Chciałbym w końcu wygrać zawody Pucharu Świata albo przynajmniej zdobyć na nich medal, bo to mi się jeszcze nie udało - przypomina.
Ale najpierw krótka przygoda z kolarstwem szosowym. Tegoroczne mistrzostwa Polski odbędą się w dniach 23-28 czerwca. Gospodarzem imprezy będzie Lidzbark.
