Powiedzieć, że Robert Kubica zapracował sobie na miano jednego z najwybitniejszych sportowców w Polsce, a do tego kierowcy mogący pochwalić się ogromnym szacunkiem, to i tak będzie niedopowiedzenie.
Osoba zwycięzcy wyścigu 24h Le Mans 2025 nadal wywołuje ogromne zainteresowanie, czego doskonałym przykładem jest jego ostatnia rozmowa z Krzysztofem Stanowskim, która na "Kanale Zero" zebrała prawie 500 tysięcy wyświetleń w dobę. W obszernym wywiadzie kierowca miał okazję opowiedzieć o swoim wypadku sprzed lat i rzucić nowe światło na to, co się z nim wtedy działo. Nie zabrakło również tematu powrotu do Formuły 1.
Okazuje się, że doświadczony polski kierowca niezmiennie jest ceniony w środowisku Formuły 1 i nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony osób decyzyjnych. - Były rozmowy i gdybym pewnie poszedł tą drogą, to może i bym miał szanse być na wysokim szczeblu, czy też nawet szefem jednego z zespołów Formuły 1. Gdybym się zdecydował kilka lat temu pójść inną drogą, to by tak było - ujawnił.
Jeśli nią nie poszedłem wtedy to wątpię, żebym w ogóle poszedł... Uważam, że żeby wykonywać pewne prace w F1 musisz mieć pewną charakterystykę, mieć pewne umiejętności... Ja pewnych umiejętności nie mam i dobrze o tym wiem. W życiu trzeba znać swoje limity, mocne i słabe strony
Co więcej, pewne osoby - jak wynika z pytania Stanowskiego i odpowiedzi kierowcy, miały być zainteresowane zatrudnieniem Roberta, jednak spotkały się z odmową. - Było tak, teraz nie. Od 2-3 lat nie skupiałem się na tym i nie rozeznawałem się w temacie. Ale szczerze? Myślę, że gdybym został bezrobotnym, jeśli chodzi o ściganie i chciałbym wrócić do padoku F1, to bym wrócił - skwitował.
Polak postawił jednak warunek - musi zakończyć swoją karierę w wyścigach. Teraz skupia się na tym, aby ją kontynuować i nie zamiaruje zamieniać wyścigów na pracę w padoku, chociaż ma ku temu możliwości.
Z pewnością ewentualny powrót Kubicy do Formuły 1 odbiłby się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.
