Zmiany szkoleniowców w świecie tenisa nie są niczym nowym, choć czasami potrafią zaskoczyć. W przypadku Igi Świątek i Amandy Anisimovej trudno jednak mówić o wielkich niespodziankach. Mówimy bowiem o zeszłorocznej triumfatorce Wielkiego Szlema oraz zawodniczce, która grała o dwa tytuły. A choć obie wciąż są wśród najlepszych zawodniczek rankingu WTA, to jednak tegoroczne występy zostawiły sporo niedosytu. Świątek ani razu nie dostała się do półfinału, Amerykanka była w nim w Dubaju, ale generalnie też może być rozczarowana początkiem roku. Zwłaszcza że twarde korty sprzyjają specyfice jej szybkiej gry.
Inna jest jednak sytuacja Lois Boisson - 22-letniej tenisistki z Francji, dość mocno prześladowanej przez kontuzje. W lutym zeszłego roku wróciła do gry po 9-miesięcznej przerwie, do French Open dostała się dzięki dzikiej karcie. I błysnęła. Sprawiła kilka sensacji, w 1/8 finału ograła Jessicę Pegulę, w 1/4 finału - Mirrę Andriejewą. Zatrzymała ją dopiero w półfinale Coco Gauff, odpadła więc na tym samym etapie co Świątek.
Zobacz również:
Ten turniej dał Francuzce awans na 66. miejsce w rankingu, ale... nie mógł dać miejsca w głównej drabince Wimbledonu. W Londynie była "1" w kwalifikacjach, ale szybko z nich odpadła. I to też była sensacja. A później był udany powrót w WTA 250 w Hamburgu, tytuł na mączce. I niepowodzenie w teście przed US Open. To wtedy Boisson postanowiła rozstać się z Florianem Reynetem, a już po zmaganiach w Nowym Jorku podpisała umowę z Carlosem Martinezem. Znanym trenerem z Hiszpanii, który w przeszłości prowadził m.in. Swietłanę Kuzniecową czy Darię Kasatkinę.
Zmiana trenera w WTA. Hiszpan przeszedł z boksu półfinalistki French Open'25 do półfinalistki French Open'23
Wspólnie z Hiszpanem Boisson zagrała tylko w jednych zawodach - w WTA 1000 w Pekinie. Wygrała tam z Dalmą Galfi i Ludmiłą Samsonową, ale w kolejnym starciu z Emmą Navarro, w 1/16 finału, skreczowała na początku drugiego seta.
Nikt się wtedy nie spodziewał, że przerwa najwyżej notowanej tenisistki z Francji potrwa aż tak długo. Była zgłoszona do United Cup, później do Australian Open. I wycofywała się, także i z kolejnych turniejów: na Bliskim Wchodzie, w USA. Powodem znów były kontuzje: mięśnia dwugłowego w lewej nodze, później prawego ramienia.
Teoretycznie powinna wrócić w połowie kwietnia w Rouen - wciąż jest na liście startowej. A później w Madrycie. Tyle że już nie pod wodzą Martineza.
L'Equipe poinformował bowiem, że Hiszpan nie chciał czekać, aż 22-latka wróci do zdrowia i będzie zdolna do normalnych treningów. Wcześniej pracowała w Barcelonie, on mógł w pobliżu pracować w jednej z akademii ze swoimi podopiecznymi. Brazylijski oddział ESPN poinformował, że Hiszpan ma już nową podopieczną - została nią Beatriz Haddad Maia. Wstępna umowa ma obowiązywać do Wimbledonu.
29-letnia Brazylijka jeszcze niedawno była 10. rakietą świata, teraz spadła na 70. pozycję. Z ostatnich 11 spotkań przegrała aż 10, choć trudno za jakiś sukces uważać to zwycięskie - w kwalifikacjach WTA 1000 w Dosze ograła bowiem katarską amatorkę Mubarakę Al Naimi 6:0, 6:0.
Haddad Maia wróci do gry też 13 kwietnia - na mączce w Oeiras. To turniej WTA 125, miejsce w głównej drabince mają tam też Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska.
