Czterogodzinne kolejki do kontroli paszportowej, chaos na lotniskach i narastająca frustracja podróżnych – tak wygląda rzeczywistość brytyjskich turystów po wprowadzeniu nowego systemu kontroli granicznej w Unii Europejskiej. Michael O’Leary, szef Ryanaira stwierdził w wywiadzie dla "The Times", że "to kara za brexit". "Głosowaliście za brexitem, to teraz k***a stójcie w kolejce" – powiedział O’Leary.
- Nowy system kontroli granicznej na lotniskach wprowadził chaos i bardzo długie kolejki do kontroli paszportowej.
- Jedną z najbardziej poszkodowanych grup są Brytyjczycy, którzy w 2020 roku opuścili Unię Europejską.
- Szef Ryanaira Michael O'Leary stwierdził, że to "kara za brexit".
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na . Bądź na bieżąco.
Jest w tym trochę brexitu. Głosowaliście za brexitem, to teraz k***a stójcie w kolejce - mówił O’Leary w rozmowie z "The Times". Według niego, czterogodzinne kolejki do kontroli paszportowej to nie tylko efekt nowych przepisów, ale także politycznego odwetu.
Nowy system EES - co się zmieniło?
Wszystko przez Entry/Exit System (EES) - nowy unijny system rejestracji wjazdów i wyjazdów obywateli państw trzecich. Każdy, kto nie posiada paszportu UE, musi przy pierwszym wjeździe do strefy Schengen zarejestrować swoje odciski palców i zrobić zdjęcie twarzy. Dane te są następnie sprawdzane przy każdym kolejnym przekroczeniu granicy. Procedura odbywa się w specjalnych punktach na większych lotniskach lub bezpośrednio u funkcjonariuszy straży granicznej na mniejszych portach.
Nowy system miał usprawnić kontrole, zwiększyć bezpieczeństwo i ograniczyć nielegalną migrację. W praktyce jednak, jak alarmuje O’Leary, przyniósł chaos i gigantyczne opóźnienia. To totalny bałagan - ocenia szef Ryanaira. Jego zdaniem, sytuację pogarsza fakt, że nawet osoby, które już zarejestrowały się w systemie, trafiają do tych samych kolejek, co pozostali podróżni.
Najbardziej poszkodowane są mniejsze lotniska
Szczególnie dotkliwe opóźnienia występują na mniejszych lotniskach, takich jak Sewilla, Alicante, Teneryfa czy Faro. To właśnie tam brakuje odpowiedniej liczby stanowisk do obsługi nowego systemu, a personel nie nadąża z obsługą rosnącej liczby pasażerów. W efekcie, jak podaje branżowa organizacja Airports Council International (ACI), w godzinach szczytu kolejki sięgają nawet dwóch godzin, a w niektórych przypadkach - czterech.
Olivier Jankovec, dyrektor generalny ACI, apeluje do Komisji Europejskiej i państw członkowskich o możliwość zawieszenia lub ograniczenia działania EES na czas letniego szczytu podróży.
Polityka czy nieprzygotowanie?
Czy rzeczywiście mamy do czynienia z polityczną zemstą za brexit? Unijni urzędnicy oficjalnie zaprzeczają, jakoby nowe procedury miały na celu utrudnianie życia Brytyjczykom. Jednak O’Leary nie daje się przekonać. Jego zdaniem, to właśnie brexit sprawił, że Brytyjczycy znaleźli się w tej samej kategorii co obywatele innych państw trzecich - i muszą pogodzić się z konsekwencjami.
Nie brakuje jednak głosów, że problemem jest przede wszystkim nieprzygotowanie do wdrożenia nowego systemu. W wielu portach lotniczych brakuje odpowiedniej liczby stanowisk, a personel nie został odpowiednio przeszkolony. Dodatkowo, system informatyczny EES wciąż boryka się z "fundamentalnymi wyzwaniami", które - jak ostrzega ACI - mogą prowadzić do dalszych zakłóceń także w kolejnych sezonach.
Co dalej? Szykują się kolejne utrudnienia
Na razie nie widać szybkiego rozwiązania problemu. Michael O’Leary apeluje, by państwa UE skorzystały z możliwości odroczenia pełnego wdrożenia EES do końca września, by uniknąć paraliżu w szczycie sezonu wakacyjnego. Jednak decyzje w tej sprawie wciąż nie zapadły.
Brytyjski minister ds. bezpieczeństwa granic Alex Norris ostrzega podróżnych, by przygotowali się na dłuższe oczekiwanie zarówno podczas wyjazdu do UE, jak i powrotu do Wielkiej Brytanii. Może być potrzebny dodatkowy czas - przyznaje.
