Śledztwo francuskiego nadawcy RFI ujawnia obecność ukraińskich sił specjalnych w zachodniej Libii. Wojna między Kijowem a Moskwą już dawno przestała ograniczać się do Ukrainy, a teraz przeniosła się na kontynent afrykański, gdzie ukraińskie operacje wymierzone są w kluczowe postacie rosyjskiego wywiadu i strukturę dawnej Grupy Wagnera. Oraz w rosyjski handel surowcami.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do
Kijów zdołał stworzyć sieć operacyjną, która pozwala na prowadzenie działań z libijskiego wybrzeża. Głównym celem tej obecności jest przeciwdziałanie rosyjskim wpływom w regionie i prawdopodobna chęć odciągnięcia uwagi Kremla od głównych wydarzeń w Ukrainie. W grę wchodzą także kontrakty za wielkie pieniądze oraz współpraca międzynarodowa.
Według RFI ukraińska armia stacjonuje w Akademii Sił Powietrznych w Misracie, gdzie stacjonują również wojska z Turcji, Włoch, amerykańskiego Dowództwa Afrykańskiego i brytyjskiego centrum wywiadu. Francuski nadawca, powołując się na swoje źródła, twierdzi również, że Ukraińcy mają do dyspozycji także kolejną, w pełni wyposażoną bazę z dronami powietrznymi i morskimi w mieście Az-Zawija, blisko kompleksu naftowego Mellitah. Rząd w Trypolisie miał przyznać przyjezdnym tereny blisko morza. Już pod koniec ubiegłego roku, w listopadzie i październiku prowadzono tam prace nad tworzeniem umocnień i niezbędnych pasów startowych. W afrykańskim kraju stacjonować ma łącznie 200 wojskowych specjalistów.
Przy drodze na lotnisko w Trypolisie znajdować ma się kolejne miejsce istotne dla ukraińskich żołnierzy, gdzie spotykają się oni z przedstawicielami armii libijskiej, by koordynować wspólne działania.
Bazy za szkolenia. Ukraińcy rozpoczęli polowania w zeszłym roku
RFI podaje, że na oficjalną prośbę ukraińskiego attaché wojskowego w Algierze, generała Andrieja Bajuka, Trypolis podpisał w październiku ubiegłego roku umowę z ukraińskim doradcą wojskowym o ustanowieniu obecności w Libii. W zamian Libijczycy otrzymują szkolenia wojskowe, zwłaszcza w obsłudze dronów. Co ciekawe, umowa między krajami przewiduje także sprzedaż broni i inwestycje Ukrainy w libijski sektor naftowy.
Najbardziej wymiernym dowodem na skuteczność ukraińskich działań w Libii był niedawny atak na rosyjski tankowiec Arctic Metagaz. Według źródeł RFI, operacja przeprowadzona przez ukraińskie siły z libijskiego wybrzeża zakończyła się śmiercią dwóch osób i zranieniem siedmiu innych. Nawodny dron typu Magura (znany z teatru działań na Morzu Czarnym) został wystrzelony z rejonu Mellitah i uderzył w maszynownię statku. Jednostka została unieruchomiona 3 marca.
Największym ciosem dla Rosji jest jednak śmierć generała Andrieja Awierjanowa, wysokiej rangi oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU). Awierjanow był typowany na następcę Jewgienija Prigożyna w roli nadzorcy afrykańskich operacji Rosji, przekształconych obecnie w tzw. Africa Corps. Oficer zginął w trakcie innej operacji na morzu, kiedy 19 grudnia ubiegłego roku , który płynął między Grecją i Libią. Śmierć tak ważnego stratega, który doskonale znał realia afrykańskie i utrzymywał bezpośrednie kontakty m.in. z libijskim dowódcą Chalifą Haftarem, to dla Kremla ogromna strata logistyczna i prestiżowa.
Po ataku, w którym zginął Awierjanow, w Turcji doszło do katastrofy lotniczej, w której . Libijskie źródła sugerują, że była to rosyjska odpowiedź na działania Ukrainy w Afryce Północnej. W Libii ponadto doszło do pożaru na polu naftowym Al-Sharara, co również można przypisać rosyjskiej działalności dywersyjnej.
W październiku 2025 roku Moskwa oskarżyła w oficjalnych oświadczeniach libijskiego premiera Abd al-Hamida ad-Dubajba o wspieranie "ugrupowań ukraińskich i zapewnianie im zaplecza logistycznego przy bezpośrednim wsparciu brytyjskiego wywiadu".
